19 września 2017

Kiss - "Lick It Up" (1983)


"Creatures of the Night" mimo że cieszył się zainteresowaniem wśród słuchaczy, to nie zrobił furory na listach przebojów i zdecydowanie nie był sukcesem na miarę albumów z lat 1975-1979. Muzycy zdawali sobie z tego sprawę i wprowadzili kilka znaczących zmian w swoim image'u. Po świętowaniu 10-lecia istnienia Kiss postanowili grać na żywo... bez charakteryzacji. Był to spory szok dla fanów, ale z drugiej strony intrygujący pomysł.

16 września 2017

Boston - "Boston" (1976)


Grupa Boston, utworzona w tym samym mieście co jej nazwa, jest zdecydowanie najbardziej znana ze swojego debiutu, który był swojego czasu tak dużym sukcesem komercyjnym, że do czasu "Appetite for Destruction" z 1987 roku był najlepiej sprzedającym się debiutem w historii. Trzy miesiące po jego wydaniu zdobył w USA platynową płytę, a obecnie jego sprzedaż liczy się tam w okolicach 17 milionów. Co przeważyło o takim sukcesie? Przede wszystkim chwytliwość i przystępność. Głównym kompozytorem całości był gitarzysta i założyciel kapeli, Tom Scholz - to właśnie jemu można zawdzięczać tak ogromny sukces.

13 września 2017

Kiss - "Creatures of the Night" (1982)


"Music from 'The Elder'" z 1981 roku był ogromną klapą dla Kiss, na skutek czego grupa utknęła w tym czasie w martwym punkcie. Co robić, by ratować popularność i w większości utracone zaufanie fanów? Muzycy po wielu latach eksperymentowania (czy jak to niektórzy nazwą - błądzenia) powrócili do bardziej kissowskiego stylu, znanego z pierwszych dokonań, z jedną różnicą - album jest znacznie cięższy niż jakiekolwiek wcześniejsze dzieło Kiss.

10 września 2017

Ramones - "End of the Century" (1980)


Pierwsze cztery albumy Ramones trzymały się kurczowo jednego, wypracowanego stylu i można by pomyśleć, że na piątym krążku otrzymamy dokładnie takie samo granie. A jednak nie można powiedzieć, że "End of the Century" jest taką samą płytą jak poprzednie. Na skutek braku popularności wydawnictw, zespół postanowił nawiązać współpracę ze słynnym producentem Philem Spectorem, twórcą przełomowej techniki, tzw. ściany dźwięku, umożliwiającej wielokrotne nagrywanie instrumentów muzycznych, a także zwielokrotnianie ich brzmienia.

7 września 2017

Kiss - "Music from 'The Elder'" (1981)


"Unmasked" był najsłabiej sprzedającym się krążkiem od czasów koncertowego "Alive!". By ratować popularność zespół postanowił m.in. odrzucić wpływy disco i porwał się na najbardziej radykalny rok w swojej karierze - nagranie concept albumu. W tym celu ponowiono współpracę z Bobem Ezrinem - producentem najbardziej eksperymentalnego w dotychczasowej karierze "Destroyera". Przygotowano się do tego bardzo sumiennie i opracowano teksty, które miały stanowić jedną historię. Było to bardzo ambitne i niespotykane jak na Kiss przedsięwzięcie; miało to być coś na kształt floydowskiego "The Wall" (tylko w formie jednopłytowego albumu), w którego realizacji czynny udział brał Ezrin. Podobnie jak na "Destroyerze" chłopakom pod względem kompozycyjnym pomogły osoby z zewnątrz zespołu.

4 września 2017

Van Halen - "Fair Warning" (1981)


Sesja nagraniowa do "Fair Warning" zaowocowała pierwszym poważnym konfliktem na linii Eddie Van Halen-David Lee Roth. Gitarzysta dążył do nagrywania bardziej nietypowych, poważnych i skomplikowanych utworów, zaś wokalista obstawiał przy trzymaniu się sprawdzonego już stylu (i miał w tym sojusznika w postaci producenta Teda Templemana). Ostatecznie gitarzysta uległ naciskom obu panów i "Fair Warning" nie odstaje znacznie od wcześniejszych dokonań Van Halen. Aczkolwiek nadal możemy na nim znaleźć kilka intrygujących rozwiązań.

1 września 2017

Iron Maiden - "The Book of Souls" (2015)


Przyznam, że miałem lekkie obawy co do "The Book of Souls". Po dobrym wykonawczo, ale ogólnie średnio zadowalającym "The Final Frontier" oczekiwałem wreszcie czegoś bardziej zwięzłego, z krótszymi killerami na miarę "Aces High". Gdy zobaczyłem informację o czasie trwania zarówno albumu, jak i utworów byłem nieco przerażony (aż 3 z nich trwają ponad 10 minut - to dokładnie tyle co na poprzednich 15 wydawnictwach). Muzycy po raz pierwszy wyszli tu poza standardowy czas płyty kompaktowej 80 minut. Jednak mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że obawy te okazały się być bezpodstawne i "The Book of Souls" wydany na 40-lecie istnienia zespołu jest w większości dokładnie takim albumem, jakiego można wymagać od twórczości Żelaznej Dziewicy.

29 sierpnia 2017

Kiss - "Unmasked" (1980)


Przebojowy "Dynasty" mimo platyny w USA był oceniany dość średnio, między innymi za eksperymenty z disco. Na "Unmasked" muzycy postanowili podążyć nieco inną ścieżką, chwilowo wzbogacając instrumentarium o syntezatory klawiszowe (którego partie znajdują się w kilku kawałkach), a także łagodząc brzmienie. Jednak longplay ten był najmniejszym sukcesem komercyjnym od 1975 roku. Zabrakło tu po prostu hitu na miarę "I Was Made for Lovin' You". A może brak sukcesu należy upatrywać w słabszym poziomie całości.

26 sierpnia 2017

Ramones - "Road to Ruin" (1978)


Na początku 1978 r. miała miejsce pierwsza zmiana personalna w składzie Ramones - perkusista Tommy Ramone odszedł z kapeli, a na jego miejsce zatrudniono Marca Bella, który przyjął nazwisko Marky Ramone. W przeciwieństwie do Tommy'ego, Bell miał już pewne doświadczenie muzyczne, grając wcześniej w hardrockowej formacji Dust, a także punkrockowym The Voidoids. I to słychać, w jego grze jest dużo więcej polotu niż u Tommy'ego - tym samym przewyższał też umiejętnościami innych członków zespołu. Poprzedni bębniarz poświęcił się z kolei produkcji krążków - był jednym z producentów tego albumu (a także poprzednich dwóch).

23 sierpnia 2017

Kiss - "Dynasty" (1979)


"Love Gun" zakończył pewien etap w karierze grupy, a jego wydanie można uznać za moment największej kissomanii. Na tyle, że po jego premierze muzycy wcielili w życie śmiały pomysł o nagraniu czterech oddzielnych, solowych albumów każdego z członków Kiss - wszystkie ukazały się w tym samym dniu, 18 września 1978 roku. Niektóre odniosły sukces, inne były rozczarowaniem. Po lekkim skoku w bok, muzycy zebrali się ponownie, by nagrać siódmy w kolejności oficjalnej dyskografii "Dynasty" - dzieła trochę niedocenianego i ocenianego niżej od poprzednich dokonań zespołu. Ok, może nie wszyscy do końca w nim uczestniczyli.

20 sierpnia 2017

Iron Maiden - "The Final Frontier" (2010)


Progresywnej ścieżki ciąg dalszy. Od czasu, gdy do składu wrócił Bruce Dickinson płyty Żelaznej Dziewicy zaczęły być coraz dłuższe. Nagrany po czterech latach przerwy "The Final Frontier" pobił nawet rekord poprzednika - jego czas trwania wynosi niecałe 77 minut, dzięki czemu zmieścił się jeszcze na pojedynczej płycie CD. Zawiera 10 utworów, co pozwala wywnioskować, że nie będą one należeć do najkrótszych. Tak jest w rzeczywistości, jednak tym samym grupa po raz kolejny wpadła w pułapkę przesadnego wydłużania utworów, a na "The Final Frontier" chyba przesadzono z tym najbardziej.

18 sierpnia 2017

Metallica - "Kill 'Em All" (1983)


Metallica to zdecydowanie najbardziej znany zespół thrashmetalowy, chyba każdy przynajmniej raz w życiu słyszał o jego istnieniu. No powiedzmy, że grupa nie grała przez całą karierę thrash metalu, w późniejszych krążkach muzycy często łagodzili swoje brzmienie. Wracając jednak do 1983 roku, został wtedy wydany pierwszy album thrashmetalowy - "Kill 'Em All".

16 sierpnia 2017

Ramones - "Rocket to Russia" (1977)


"Rocket to Russia" jest ostatnim albumem Ramones nagranym w pierwszym składzie grupy, z perkusistą Tommy'm Ramone na pokładzie. Stylistycznie dalej nie przyniósł on drastycznych zmian w twórczości grupy. Choć warto dodać, że krążek ten jako pierwszy w historii Ramones przebił się do pierwszej setki listy Billboard 200 w USA., a utwór "Rockaway Beach" cieszył sporą - jak na Ramones - popularnością i był tym samym najlepiej sprzedającym się singlem kapeli w Stanach Zjednoczonych. Niestety, przy nieco większych sukcesach mamy do czynienia z bardziej nierównym materiałem od poprzednich.

12 sierpnia 2017

Iron Maiden - "A Matter of Life and Death" (2006)


14. album Iron Maiden - "A Matter of Life and Death" został bardzo dobrze przyjęty przez fanów i krytyków, znacznie lepiej niż poprzedni "Dance of Death". Członkowie zespołu byli tak zadowoleni ze swojego dzieła, że grali go na żywo w całości. Jednak mimo to żaden z tych utworów nie przetrwał na długo w setliście. Jeśli próbować porównać go z innym dziełem Żelaznej Dziewicy, to chyba tylko z "The X Factor", zarówno w kontekście czasu długości, jak i posepności nagranego materiału (choć w tej kwestii dzieło z Bayley'em nadal jest na pierwszym miejscu).

11 sierpnia 2017

Kiss - "Love Gun" (1977)


"Rock and Roll Over" nie sprzedał się tak dobrze jak "Destroyer", a mimo to cieszył się niemałym zainteresowaniem. Na fali sukcesu, chłopaki przystąpili do nagrywania szóstego albumu w ich karierze, nazwanego "Love Gun". Dotarł on na 4. miejsce list przebojów w USA, co było najwyższą lokatą w ich dotychczasowej karierze.

9 sierpnia 2017

Ozzy Osbourne - "Blizzard of Ozz" (1980)


Wyrzucenie Ozzy'ego Osbourne'a z Black Sabbath, z powodu narastających kłopotów wokalisty z narkotykami i alkoholem, było jednym z ważniejszych wydarzeń muzycznych końcówki lat 70. Wizerunek formacji był kojarzony nie tylko z posępnymi riffami Tony'ego Iommi, ale przede wszystkim z charakterystycznym głosem Ozzy'ego. Z perspektywy czasu okazało się, że było to jednak dobre posunięcie. Zarówno "Blizzard of Ozz", jak i "Heaven and Hell" przyniosły ciekawszy materiał niż dwa ostatnie, słabsze niż wcześniej albumy Sabbathów. Mi osobiście nieco bardziej do gustu przypadło dzieło Osbourne'a.

7 sierpnia 2017

Iron Maiden - "Dance of Death" (2003)


Po wydaniu porywającego "Brave New World" Iron Maiden znów był na ustach wszystkich. Wielu osobom płyta się podobała, odniosła też sukces kasowy. Nic dziwnego, że trasa ją promująca była równie udana, co udokumentowano znakomitą koncertówką "Rock in Rio". Po tak triumfalnym comebacku panowie mogli nagrać co tylko chcieli. Rezultatem nagrań jest "Dance of Death", który zdobi najbrzydsza okładka w historii zespołu. Serio, coś okropnego.

5 sierpnia 2017

Van Halen - "Women and Children First" (1980)


Po dobrze przyjętych dwóch albumach zespół był w bardzo komfortowej sytuacji - cieszył się niesamowitą popularnością, zaś trasy koncertowe okazywały się ogromnymi sukcesami. W przerwie między występami chłopaki znaleźli czas, żeby zarejestrować materiał na trzeci krążek studyjny o dość dramatycznym tytule "Women and Children First". Kolejny naprawdę udany w ich karierze, z paroma nietypowymi rozwiązaniami.

3 sierpnia 2017

Kiss - "Rock and Roll Over" (1976)


Album "Destroyer" został pokochany przez publiczność, co przełożyło się na wyniki sprzedaży (obecnie ma status podwójnej platyny w USA). Po takim sukcesie, w tym samym roku, na półkach sklepowych ukazał się krążek "Rock and Roll Over" z nowym materiałem. Po kilku eksperymentach z brzmieniem i aranżacją utworów, muzycy wrócili do bardziej surowego stylu znanego z pierwszych trzech wydawnictw. Dodatkowo, tym razem komponowanie odpuścił sobie Ace Frehley, skupiając się jedynie na wykonaniu stworzonych przez kolegów rzeczy.

1 sierpnia 2017

Iron Maiden - "Brave New World" (2000)


Koniec lat 90. XX wieku był okresem ogromnych niespodzianek. Reszta muzyków rozstała się z Blaze'em Bayley'em, oficjalnie z powodu jego problemów z głosem. To co stało się potem przeszło najśmielsze oczekiwania fanów - nie tylko na miejsce Bayley'a zatrudniono Dickinsona, ale wraz z nim powrócił również Adrian Smith. Słysząc o tym w tamtych czasach byłbym pewnie w siódmym niebie. Tym bardziej, że obaj panowie działali wcześniej w solowej grupie Dickinsona, wydając udane "Accident of Birth" i "The Chemical Wedding", nic więc nie wskazywało, że mają ochotę na powrót. Dodatkowo, w składzie zachowano Janicka Gersa (bo i po co byłoby wyrzucać tego cudaka?). A jednak cuda się zdarzają. Panowie przystąpili do pracy nad 12. studyjnym albumem Iron Maiden. Efektem jest jedno z najlepszych dokonań grupy, słusznie wielbione na całym świecie przez miłośników muzyki metalowej.

30 lipca 2017

Scorpions - "Humanity: Hour I" (2007)


Po utrzymanym w tradycyjnym stylu dziele z 2004 r., "Humanity: Hour I" miał być krążkiem bardziej nowoczesnym - co potwierdzają pierwsze, elektronicznie przetworzone słowa zawarte na tym wydawnictwie, na początku utworu "Hour I". Nasuwa to nieprzyjemne skojarzenia z niezbyt reprezentacyjnym longplayem "Eye II Eye". Niestety, na takich powiązaniach się nie kończy - oba krążki są bowiem podobne pod względem jakościowym, może z lekką przewagą na korzyść opisywanej płyty. Ponadto, panom chyba nie dopisywała wena twórcza, bo - jak nigdy wcześniej - skorzystali z bardzo dużej pomocy współpracowników z zewnątrz. A może to właśnie przez ten zabieg "Humanity: Hour I" wypada tak nijako.

28 lipca 2017

Iron Maiden - "Virtual XI" (1998)


"The X Factor" był dla wielu rozczarowaniem, głównie ze względu na udział Blaze'a Bayley'a. Sprzedaż płyt zmalała, a zainteresowanie tym brytyjskim bandem wśród fanów i mediów było coraz mniejsze. Harris i spółka nagrali więc longplay dużo bardziej przystępny, utrzymany w duchu typowo ironowego grania. Chyba nie poskutkowało, bo "Virtual XI" sprzedał się dużo gorzej niż poprzednik.

26 lipca 2017

Ramones - "Leave Home" (1977)


Debiut Ramones został dobrze przyjęty, choć nie odniósł sukcesu na listach przebojów. 9 miesięcy później ukazał się drugi album tej formacji. Muzycznie w żadnym wypadku nie znajdziemy tu kroku do przodu względem debiutu - "Leave Home" jest jego logiczną kontynuacją. Prezentuje również podobny, choć nieco słabszy poziom całości.

24 lipca 2017

Iron Maiden - "The X Factor" (1995)


Z Żelaznej Dziewicy w 1993 r. odszedł Bruce Dickinson, który od dawna marzył o solowej karierze. Śpiewanie w Iron Maiden męczyło go od dłuższego czasu i gdy nadarzyła się okazja, po zarejestrowaniu "Fear of the Dark" i promującej ją trasie koncertowej, wokalista opuścił szeregi zespołu. Dla wielu fanów kapeli ta jedna wiadomość oznaczała jej definitywny koniec. Dickinson odcisnął na historii IM ogromne piętno i wydawał się być kimś absolutnie niezastąpionym. Każda decyzja o jego zastąpieniu mogła być skazana na druzgocącą porażkę. Zwłaszcza że, jak się potem okazało, solowa działalność Bruce'a była w większości naprawdę udana. Steve Harris zamierzał nawet rozwiązać Iron Maiden. Tak się jednak nie stało i nowym frontmanem w zespole został niejaki Blaze Bayley, znany z heavymetalowej formacji Wolfsbane. Krytyce i rozczarowaniom nie było końca.

22 lipca 2017

Kiss - "Destroyer" (1976)


Koncertowy "Alive!" odniósł upragniony przez muzyków sukces i przysporzył grupie nowe grono fanów, którzy od tej pory z niecierpliwością oczekiwali na nowe dzieło studyjne czterech wymalowanych cudaków. W tych okolicznościach nie dziwi fakt, że "Destroyer" był kasowym sukcesem, jak dotąd największym w historii grupy. Z drugiej strony, pod względem artystycznym nie spełnia on ustalonego wcześniej przez zespół poziomu. Warto odnotować, że "Destroyer" był pierwszym longplayem, w którym w przygotowaniu nowego materiału chłopakom pomagali współpracownicy z zewnątrz, w tym producent albumu - Bob Ezrin.

20 lipca 2017

Iron Maiden - "Fear of the Dark" (1992)


"Fear of the Dark" to jeden z najbardziej rozpoznawalnych krążków Żelaznej Dziewicy, oczywiście za sprawą kultowego utworu tytułowego, który również jest najsłynniejszym z katalogu zespołu. Był to także trzeci album, który zawojował brytyjskie listy przebojów, docierając na 1. miejsce. Niestety, jego popularność nie przełożyła się do końca na jakość materiału. Mamy tu do czynienia z dziełem udanym, lecz nierównym.

18 lipca 2017

Ramones - "Ramones" (1976)


Czołowy przedstawiciel amerykańskiego punk rocka - Ramones - powstał w 1974 roku. Grało w nim czterech muzyków, którzy nie mieli pojęcia o graniu i znali jedyne podstawowe chwyty muzyczne. Wizerunkowo ciekawym zabiegiem było noszenie przez nich skórzanych, motocyklowych kurtek (później nazwanych jako ramoneski), a także przybranie jednego nazwiska - a nazwisko wzięło się od Paula McCartney'a, który w czasie aktywności muzycznej The Beatles meldował się w hotelach jako... Paul Ramone. W ten sposób wokalista (a początkowo też perkusista) Jeffrey Hyman stał się Joey'em Ramone, gitarzysta John Cummings stał się Johnny'm Ramone, basista Douglas Colvin nazwał samego siebie Dee Dee Ramone, a perkusista Thomas Erdelyi Tommy'm Ramone. Z całej czwórki nikogo nie ma już na tym świecie.

16 lipca 2017

Van Halen - "Van Halen II" (1979)


Dzięki albumowi "Van Halen" muzycy w błyskawicznym tempie stali się gwiazdami amerykańskiego rocka, a Eddie Van Halen dołączył do panteonu gitarowych Bogów. Zaczęły się koncerty, a grupa została wybrana do supportowania samego Black Sabbath. Fani, poza występami na żywo, oczekiwali również na następny krążek i nie musieli długo czekać, bo został on wydany 13 miesięcy po debiucie, również nakładem wytwórni Warner Bros i pod niezbyt wymyślnym tytułem "Van Halen II".

14 lipca 2017

Iron Maiden - "No Prayer for the Dying" (1990)


"No Prayer for the Dying" to najprostszy longplay w historii Maidenów. W całości jest oparty na krótkich, niewyszukanych utworach, brak tu rozbudowanych propozycji, typowych dla wcześniejszej i późniejszej twórczości zespołu. Taki był zamysł Harrisa, który po "Seventh Son of a Seventh Son" i trasie go promującej uznał, że czas wrócić rockowych korzeni. Także brzmienie jest bardziej surowe, a także bardziej hardrockowe niż heavymetalowe.

11 lipca 2017

Kiss - "Alive!" (1975)


Dokonania studyjne Kiss, jakkolwiek udane, nigdy nie oddawały tego, co grupa przedstawiała na żywo. Ich występy, oprócz niekonwencjonalnych rozwiązań pod względem oprawy, były też pokazem niesamowitej energii i żywiołowości wykonań utworów. Studyjne krążki w większości przechodziły bez echa, chłopaki postanowili więc dołożyć do pieca, spełnić oczekiwania fanów i zarejestrować materiał na album koncertowy (nagrano go podczas koncertów w Detroit, Cleveland, Wildwood oraz Davenport). Paradoksalnie, było to najlepsze z możliwych rozwiązań, ponieważ "Alive!", wydany w tym samym roku co "Dressed to Kill", był pierwszym prawdziwym sukcesem komercyjnym zespołu - krążek dochodząc do 9. miejsca na amerykańskich listach przebojów, niesamowicie zwiększył popularność Kiss.

10 lipca 2017

Iron Maiden - "Seventh Son of a Seventh Son" (1988)


Seven deadly sins
Seven ways to win
Seven holy paths to hell
And your trip begins

Seven downward slopes
Seven bloodied hopes
Seven are you burning fires
Seven your desires...

Taką deklamację z ust Dickinsona słyszymy na początku i końcu płyty "Seventh Son of a Seventh Son", z jedną drobną różnicą. Dlaczego zastosowano taki niecodzienny dla Maidenów zabieg? Omawiane dzieło jest bowiem concept albumem, na którym wszystkie utwory tworzą spójną całość, zaś teksty opowiadają jedną historię Siódmego Syna Siódmego Syna. Taki zabieg miał pokazać inspiracje Steve'a Harrisa zespołami progresywnymi. Pomysł był ryzykowny - Iron Maiden był zespołem mającym elementy rocka progresywnego, ale nigdy nie porywał się na nagranie concept albumu. Longplay wyszedł w 1988 roku i został nazwany arcydziełem. Opłaciło się.

8 lipca 2017

Iron Maiden - "Somewhere in Time" (1986)


Przy okazji "Powerslave" w stronę muzyków pojawiły się zarzuty, że grupa twórczo zjada własny ogon. By uniknąć podobnych oskarżeń, postanowiono nagrać płytę inną niż poprzednie. Nic dziwnego, że po międzynarodowym tournée w obozie Żelaznej Dziewicy trochę się pozmieniało - dobre relacje na linii Dickinson-Harris stanęły bowiem pod znakiem zapytania. Bruce chciał przemycić na nadchodzący album akustyczne kawałki, z czym zdecydowanie nie zgadzał się Steve. Doszło nawet do tego, że utwory Dickinsona zostały odrzucone, przez co nie miał on wkładu kompozycyjnego na "Somewhere in Time"; ponoć już wtedy rozważał opuszczenie grupy. Z drugiej strony, jako kompozytor zabłysnął tu Adrian Smith, który samodzielnie stworzył trzy utwory. Ostatecznie zdecydowano się ostatecznie na trochę mniej radykalny krok niż wpływy akustyczne - dodanie syntezatorów gitarowych.

6 lipca 2017

Kiss - "Dressed to Kill" (1975)


Dwa pierwsze wydawnictwa Kiss nie odniosły sukcesu komercyjnego i przeszły bez echa pośród innych, wydawanych w tym czasie albumów (choć w kontekście występów live grupa budziła spore zainteresowanie). Nie zniechęciło to chłopaków, którzy już 5 miesięcy po ostatnim "Hotter Than Hell" wypuścili swój trzeci krążek. Co jak co, ale mieli wtedy naprawdę zabójcze tempo.

4 lipca 2017

Iron Maiden - "Live After Death" (1985)


Najdłuższa trasa koncertowa Maidenów (od 9 sierpnia 1984 r. do 5 lipca 1985 r.), słynna World Slavery Tour, została uwieczniona na pierwszej oficjalnej koncertówce zespołu - "Live After Death", do dziś uznawanej za jedną z najlepszych w historii. Na płytę trafiły w większości nagrania z dni 14-17 marca 1985, w Long Beach Arena w Kalifornii. Utwory 14-18 to występy w londyńskim Hammersmith Odeon z października 1984. Jednak pierwsze wydanie CD zostało okrojone o wspomniane występy z Anglii, skrócono także "Running Free" - tak by materiał mógł się zmieścić na jednej płycie. Dopiero późniejsze wydania CD zawierają te wykonania na drugim dysku. Ciekawie wygląda też sprawa z reedycją CD z 1995 r., która zamiast ostatnich pięciu utworów zawierała: "Losfer Words" i "Murders in the Rue Morgue" z Hammersmith, a także "Sanctuary" z Long Beach, które wcześniej wydawano na stronach B poszczególnych singli.

2 lipca 2017

Kiss - "Hotter Than Hell" (1974)


Debiut Kiss nie odniósł dużego sukcesu w świecie muzycznym. Jeszcze w tym samym roku chłopaki wydali drugi krążek, nazwany "Hotter Than Hell" - pod względem szybkości wydawania albumów do 1977 roku Kiss przypomina mi trochę grupy z początku lat 60. (w tym czasie standardem było nagranie w jednym roku dwóch płyt długogrających). Na samym początku trzeba niestety wspomnieć o największej bolączce "Hotter Than Hell", czyli kiepskim brzmieniu: gitary są przytłumione, a perkusja brzmi bardzo płasko. Budżet na wydanie tego longplaya nie był prawdopodobnie wysoki, co przełożyło się na nie najlepszy rezultat podczas nagrań i miksów. Już w momencie wydania brzmiało to niezbyt profesjonalnie, a dziś jeszcze bardziej się postarzało.

30 czerwca 2017

Van Halen - "Van Halen" (1978)


Amerykańska grupa rockowa Van Halen powstała w 1971 r., ale dopiero 7 lat później wydała swój debiutancki album. Założyli ją: gitarzysta Eddie Van Halen (początkowo też był wokalistą), jego brat - perkusista Alex Van Halen (oczywiście od ich nazwiska wzięła się późniejsza nazwa grupy) i pierwszy basista zespołu Marke Stone. Napisałem późniejsza, bo pierwotnie chłopaki nazwali swoją kapelę Genesis, a następnie Mammoth, ostatecznie jednak ukształtowała się nazwa Van Halen. W międzyczasie zamieniono Stone'a na Marka Anthony'ego, a funkcję wokalisty objął charyzmatyczny David Lee Roth, znany również jako Diamond Dave. Tak powstał najsłynniejszy skład Van Halen.

28 czerwca 2017

Iron Maiden - "Powerslave" (1984)


Skład się ustabilizował i "Powerslave" jest pierwszą płytą Maidenów, w której każdy pozostał na swoim miejscu. Chemia podczas nagrywania "Piece of Mind" i promującej ją trasy koncertowej wyraźnie poskutkowała. Co do okładki: Eddiego widzieliśmy wcześniej w różnych konfiguracjach/sytuacjach (m.in. w kaftanie bezpieczeństwa), tym razem stanowi on część narysowanej przez Dereka Riggsa egipskiej piramidy. Śliczny rysunek, jeszcze lepsza zawartość. Pod względem brzmieniowym, jest to prawdopodobnie najostrzejszy album Iron Maiden.

26 czerwca 2017

Iron Maiden - "Piece of Mind" (1983)


Przy okazji nagrywania "Piece of Mind" z zespołu odszedł bębniarz Clive Burr, a na jego miejsce został przyjęty Nicko McBrain. Posiada on trochę mocniejsze uderzenie od Burra, a jego cechami charakterystycznymi są: złamany nos, ogromny zestaw perkusyjny i fakt, że nie gra na podwójnej stopie (oprócz utworu "Face in the Sand" z albumu "Dance of Death"). Skład Dickinson-Murray-Smith-Harris-McBrain pojawi się jeszcze na trzech następnych krążkach.

24 czerwca 2017

Kiss - "Kiss" (1974)


Rok 1974. Debiut fonograficzny wydaje w tym czasie grupa Kiss, nieznana jeszcze szerszemu gronu słuchaczy. Na okładce czterech amerykańskich muzyków z wymalowanymi gębami - kolejno od lewej: gitarzysta rytmiczny Paul Stanley (prawdziwe nazwisko - Stanley Harvey Eisen), perkusista Peter Criss (nazwisko - George Peter John Criscuola), basista Gene Simmons (nazwisko - Chaim Witz) i gitarzysta prowadzący Ace Frehley (nazwisko - Paul Daniel Frehley). W tamtym czasie taka okładka mogła budzić zarówno zażenowanie, jak i zastanowienie - z czym będziemy mieć do czynienia po włożeniu płyty do gramofonu? Nikt nigdy wcześniej nie ilustrował w ten sposób swojego krążka. Okazało się jednak, że Kiss nie wniósł nic nowego do muzyki hardrockowej, opierając się na stworzonych już patentach. Co innego z prezentacją tych utworów na żywo.

22 czerwca 2017

Iron Maiden - "The Number of the Beast" (1982)


Końcówka roku 1981 była dla Maidenów czasem przełomu. Reszta zespołu miała dość Paula Di'Anno; przez jego uzależnienie od narkotyków i rozrywkowy tryb życia wiele koncertów musiało zostać odwołanych. W rezultacie został on wyrzucony z Iron Maiden. Harris wiedział, że będzie musiał znaleźć kogoś, kto będzie kimś więcej niż tylko zwykłym zastępcą. Wybór padł na wokalistę hardrockowej formacji Samson, Bruce'a Dickinsona. I był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Dickinson rewelacyjnie wpasował się do muzyki Maidenów, przebijając umiejętnościami wokalnymi swojego poprzednika.

20 czerwca 2017

Iron Maiden - "Killers" (1981)


Drugi album Maidenów został wydany rok po debiucie i nie spotkał się z życzliwym przyjęciem krytyków. Co innego publiczność, która kupowała krążek hurtowo (mimo to, dotarł on zaledwie do 12. miejsca na listach przebojów Wielkiej Brytanii, co do dziś - poza "Virtual XI" - jest najniższym wynikiem w historii grupy). Miała tu również miejsce pierwsza ważna zmiana personalna - gitarzystę Dennisa Strattona zastąpił Adrian Smith, który wraz z Dave'em Murray'em stworzył jeden z najlepszych duetów gitarowych w historii.

18 czerwca 2017

Joan Jett & the Blackhearts - "Glorious Results of a Misspent Youth" (1984)


"Glorious Results of a Misspent Youth" był jeszcze mniejszym sukcesem niż poprzednie solowe dokonania Joan Jett. A przy okazji, mniej docenianym przez krytyków i obecnie nie do końca pamiętanym przez fanów wokalistki. Dość słusznie - zdecydowanie za mało w nim zapamiętywalnych melodii. Jak na typowo komercyjne rockowe granie, jest to spory błąd. Ale po kolei...

16 czerwca 2017

Iron Maiden - "Iron Maiden" (1980)


Iron Maiden powstało pod koniec 1975 roku, a jego założycielem był basista Steve Harris. Grupa została szybko podpięta pod tzw. NWOBHM - Nową Falę Brytyjskiego Heavy Metalu, która była odpowiedzią na popularność punk rocka. Nurt ten chciał przywrócić do łask tradycyjny hard rock (taki jak Black Sabbath czy Led Zeppelin), który w w drugiej połowie lat 70. przeżywał kryzys. W skład NWOBHM wchodziły również m.in. Saxon, Angel Witch, Tygers of Pan Tang czy Def Leppard. Iron Maiden jest najpopularniejszym zespołem z tego nurtu - sprzedał największą ilość płyt i do dziś ma ogromną rzeszę fanów. Zupełnie zasłużenie.

15 czerwca 2017

Joan Jett & the Blackhearts - "Album" (1983)


"I Love Rock 'n Roll" przyniósł Joan Jett upragniony sukces komercyjny i platynową płytę w USA, oczywiście za sprawą tytułowej kompozycji. "Album" już nie powtórzył takiego sukcesu, choć sam materiał nie jest wcale gorszy od poprzednika. Po przejrzeniu tracklisty od razu rzuca się w oczy mniejsza ilość przeróbek, a więcej własnych utworów. 2-letnia przerwa wydawnicza zobowiązuje.

12 czerwca 2017

Joan Jett & the Blackhearts - "I Love Rock 'n Roll" (1981)


Co zmieniło się przez rok w grupie Joan Jett? Pierwsze, oczywiste skojarzenie - inna nazwa zespołu, która do dziś funkcjonuje jako Joan Jett & the Blackhearts. Stylistycznie z "I Love Rock 'n Roll" sprawa wygląda dość podobnie jak w przypadku debiutu. Znów dominuje lżejsza odmiana rocka, oparta na bardzo prostych melodiach, znów połowa materiału to covery. A jednak jest to ciekawszy materiał.

9 czerwca 2017

The Runaways - "And Now... The Runaways" (1978)


Końcowy etap działalności The Runaways zaowocował albumem o mało wyszukanym tytule "And Now... The Runaways" (który w momencie wydania wyjątkowo nie ukazał się w Stanach Zjednoczonych). Zdawali sobie z tego sprawę wydawcy Rhino Records, którzy 3 lata później wydali płytkę pod nazwą "Little Lost Girls" (także w USA), ze zmienioną kolejnością utworów, ułożoną w bardziej sensowny sposób, m.in. najlepszy - moim subiektywnym zdaniem - utwór został umieszczony na końcu.

7 czerwca 2017

The Runaways - "Waitin' for the Night" (1977)


Na skutek wewnętrznych kłótni z zespołu odeszły Cherrie Currie, a także Jackie Fox. Być może przez to na opisywanym krążku miała miejsce delikatna zmiana brzmienia. Album jest bowiem bardzo mocny, ciężki, niemal heavymetalowy (i to przed vanhalenową rewolucją w dziedzinie ostrego grania). I chyba najbardziej energiczny. Zapewne miała w tym swój udział Lita Ford, która do tej pory pisała najbardziej dla grupy najbardziej czadowe kompozycje. Longplay "Waitin' for the Night" jest w większości złożony z takich właśnie dynamicznych strzałów. W 1977 r. musiało to robić wrażenie.

5 czerwca 2017

The Runaways - "Live in Japan" (1977)


Tokyo, good evening! Please welcome from Hollywood California the Queens of Noise - THE RUNAWAYS!

Japonia zawsze była krajem, w którym The Runaways odnosiło największe sukcesy i miało najliczniejszą publiczność na koncertach. Grupę lekceważono w USA (stąd bardzo niskie notowania na listach przebojów), ponieważ w połowie lat 70. idea żeńskiego bandu hardrockowego była uznawana za żart. Nic dziwnego, że gdy nadarzyła się okazja do zarejestrowania materiału na album koncertowy, zdecydowano się na Kraj Kwitnącej Wiśni. Zespół dał tam 7 koncertów, w czerwcu 1977 roku. Wybór miejsca na longplay był strzałem w dziesiątkę - japońska publiczność reaguje nad wyraz żywo, co wzmacnia atmosferę koncertowej otoczki.

3 czerwca 2017

The Runaways - "Queens of Noise" (1977)


"The Runaways" był pozytywnie ocenianym, konkretnym debiutem, pokazującym możliwości kilku amerykańskich, zbuntowanych, żądnych sukcesu nastolatek, nie idących na żadne kompromisy. Choć dopiero na "Queens of Noise" naprawdę pokazały na co je stać. Jeśli ktoś liczył na prostą powtórkę z rozrywki, mógł się miło rozczarować.

1 czerwca 2017

The Runaways - "The Runaways" (1976)


The Runaways był jednym z pierwszych żeńskich zespołów hardrockowych, a na pewno pierwszym, który zdobył popularność za granicą (o tym później). W czasie powstania debiutu, w jego skład wchodziły: Joan Jett (gitara rytmiczna i wokal), Cherrie Currie (wokal), Lita Ford (gitara prowadząca), Jackie Fox (gitara basowa - nie grała na albumie, zastąpiona przez muzyka sesyjnego Nigela Harrisona) i Sandy West (perkusja). Przy okazji podania składu nie można nie wspomnieć o jeszcze jednym ważnym nazwisku - Kim Fowley. Był to menedżer grupy i producent ich krążków, który często pomagał również w pisaniu utworów (współtworzył m.in. hit "Cherry Bomb").