29 sierpnia 2017

Kiss - "Unmasked" (1980)


Przebojowy "Dynasty" mimo platyny w USA był oceniany dość średnio, między innymi za eksperymenty z disco. Na "Unmasked" muzycy postanowili podążyć nieco inną ścieżką, chwilowo wzbogacając instrumentarium o syntezatory klawiszowe (którego partie znajdują się w kilku kawałkach), a także łagodząc brzmienie. Jednak longplay ten był najmniejszym sukcesem komercyjnym od 1975 roku. Zabrakło tu po prostu hitu na miarę "I Was Made for Lovin' You". A może brak sukcesu należy upatrywać w słabszym poziomie całości.

26 sierpnia 2017

Ramones - "Road to Ruin" (1978)


Na początku 1978 r. miała miejsce pierwsza zmiana personalna w składzie Ramones - perkusista Tommy Ramone odszedł z kapeli, a na jego miejsce zatrudniono Marca Bella, który przyjął nazwisko Marky Ramone. W przeciwieństwie do Tommy'ego, Bell miał już pewne doświadczenie muzyczne, grając wcześniej w hardrockowej formacji Dust, a także punkrockowym The Voidoids. I to słychać, w jego grze jest dużo więcej polotu niż u Tommy'ego - tym samym przewyższał też umiejętnościami innych członków zespołu. Poprzedni bębniarz poświęcił się z kolei produkcji krążków - był jednym z producentów tego albumu (a także poprzednich dwóch).

23 sierpnia 2017

Kiss - "Dynasty" (1979)


"Love Gun" zakończył pewien etap w karierze grupy, a jego wydanie można uznać za moment największej kissomanii. Na tyle, że po jego premierze muzycy wcielili w życie śmiały pomysł o nagraniu czterech oddzielnych, solowych albumów każdego z członków Kiss - wszystkie ukazały się w tym samym dniu, 18 września 1978 roku. Niektóre odniosły sukces, inne były rozczarowaniem. Po lekkim skoku w bok, muzycy zebrali się ponownie, by nagrać siódmy w kolejności oficjalnej dyskografii "Dynasty" - dzieła trochę niedocenianego i ocenianego niżej od poprzednich dokonań zespołu. Ok, może nie wszyscy do końca w nim uczestniczyli.

20 sierpnia 2017

Iron Maiden - "The Final Frontier" (2010)


Progresywnej ścieżki ciąg dalszy. Od czasu, gdy do składu wrócił Bruce Dickinson płyty Żelaznej Dziewicy zaczęły być coraz dłuższe. Nagrany po czterech latach przerwy "The Final Frontier" pobił nawet rekord poprzednika - jego czas trwania wynosi niecałe 77 minut, dzięki czemu zmieścił się jeszcze na pojedynczej płycie CD. Zawiera 10 utworów, co pozwala wywnioskować, że nie będą one należeć do najkrótszych. Tak jest w rzeczywistości, jednak tym samym grupa po raz kolejny wpadła w pułapkę przesadnego wydłużania utworów, a na "The Final Frontier" chyba przesadzono z tym najbardziej.

18 sierpnia 2017

Metallica - "Kill 'Em All" (1983)


Metallica to zdecydowanie najbardziej znany zespół thrashmetalowy, chyba każdy przynajmniej raz w życiu słyszał o jego istnieniu. No powiedzmy, że grupa nie grała przez całą karierę thrash metalu, w późniejszych krążkach muzycy często łagodzili swoje brzmienie. Wracając jednak do 1983 roku, został wtedy wydany pierwszy album thrashmetalowy - "Kill 'Em All".

16 sierpnia 2017

Ramones - "Rocket to Russia" (1977)


"Rocket to Russia" jest ostatnim albumem Ramones nagranym w pierwszym składzie grupy, z perkusistą Tommy'm Ramone na pokładzie. Stylistycznie dalej nie przyniósł on drastycznych zmian w twórczości grupy. Choć warto dodać, że krążek ten jako pierwszy w historii Ramones przebił się do pierwszej setki listy Billboard 200 w USA., a utwór "Rockaway Beach" cieszył sporą - jak na Ramones - popularnością i był tym samym najlepiej sprzedającym się singlem kapeli w Stanach Zjednoczonych. Niestety, przy nieco większych sukcesach mamy do czynienia z bardziej nierównym materiałem od poprzednich.

12 sierpnia 2017

Iron Maiden - "A Matter of Life and Death" (2006)


14. album Iron Maiden - "A Matter of Life and Death" został bardzo dobrze przyjęty przez fanów i krytyków, znacznie lepiej niż poprzedni "Dance of Death". Członkowie zespołu byli tak zadowoleni ze swojego dzieła, że grali go na żywo w całości. Jednak mimo to żaden z tych utworów nie przetrwał na długo w setliście. Jeśli próbować porównać go z innym dziełem Żelaznej Dziewicy, to chyba tylko z "The X Factor", zarówno w kontekście czasu długości, jak i posepności nagranego materiału (choć w tej kwestii dzieło z Bayley'em nadal jest na pierwszym miejscu).

11 sierpnia 2017

Kiss - "Love Gun" (1977)


"Rock and Roll Over" nie sprzedał się tak dobrze jak "Destroyer", a mimo to cieszył się niemałym zainteresowaniem. Na fali sukcesu, chłopaki przystąpili do nagrywania szóstego albumu w ich karierze, nazwanego "Love Gun". Dotarł on na 4. miejsce list przebojów w USA, co było najwyższą lokatą w ich dotychczasowej karierze.

9 sierpnia 2017

Ozzy Osbourne - "Blizzard of Ozz" (1980)


Wyrzucenie Ozzy'ego Osbourne'a z Black Sabbath, z powodu narastających kłopotów wokalisty z narkotykami i alkoholem, było jednym z ważniejszych wydarzeń muzycznych końcówki lat 70. Wizerunek formacji był kojarzony nie tylko z posępnymi riffami Tony'ego Iommi, ale przede wszystkim z charakterystycznym głosem Ozzy'ego. Z perspektywy czasu okazało się, że było to jednak dobre posunięcie. Zarówno "Blizzard of Ozz", jak i "Heaven and Hell" przyniosły ciekawszy materiał niż dwa ostatnie, słabsze niż wcześniej albumy Sabbathów. Mi osobiście nieco bardziej do gustu przypadło dzieło Osbourne'a.

7 sierpnia 2017

Iron Maiden - "Dance of Death" (2003)


Po wydaniu porywającego "Brave New World" Iron Maiden znów był na ustach wszystkich. Wielu osobom płyta się podobała, odniosła też sukces kasowy. Nic dziwnego, że trasa ją promująca była równie udana, co udokumentowano znakomitą koncertówką "Rock in Rio". Po tak triumfalnym comebacku panowie mogli nagrać co tylko chcieli. Rezultatem nagrań jest "Dance of Death", który zdobi najbrzydsza okładka w historii zespołu. Serio, coś okropnego.

5 sierpnia 2017

Van Halen - "Women and Children First" (1980)


Po dobrze przyjętych dwóch albumach zespół był w bardzo komfortowej sytuacji - cieszył się niesamowitą popularnością, zaś trasy koncertowe okazywały się ogromnymi sukcesami. W przerwie między występami chłopaki znaleźli czas, żeby zarejestrować materiał na trzeci krążek studyjny o dość dramatycznym tytule "Women and Children First". Kolejny naprawdę udany w ich karierze, z paroma nietypowymi rozwiązaniami.

3 sierpnia 2017

Kiss - "Rock and Roll Over" (1976)


Album "Destroyer" został pokochany przez publiczność, co przełożyło się na wyniki sprzedaży (obecnie ma status podwójnej platyny w USA). Po takim sukcesie, w tym samym roku, na półkach sklepowych ukazał się krążek "Rock and Roll Over" z nowym materiałem. Po kilku eksperymentach z brzmieniem i aranżacją utworów, muzycy wrócili do bardziej surowego stylu znanego z pierwszych trzech wydawnictw. Dodatkowo, tym razem komponowanie odpuścił sobie Ace Frehley, skupiając się jedynie na wykonaniu stworzonych przez kolegów rzeczy.

1 sierpnia 2017

Iron Maiden - "Brave New World" (2000)


Koniec lat 90. XX wieku był okresem ogromnych niespodzianek. Reszta muzyków rozstała się z Blaze'em Bayley'em, oficjalnie z powodu jego problemów z głosem. To co stało się potem przeszło najśmielsze oczekiwania fanów - nie tylko na miejsce Bayley'a zatrudniono Dickinsona, ale wraz z nim powrócił również Adrian Smith. Słysząc o tym w tamtych czasach byłbym pewnie w siódmym niebie. Tym bardziej, że obaj panowie działali wcześniej w solowej grupie Dickinsona, wydając udane "Accident of Birth" i "The Chemical Wedding", nic więc nie wskazywało, że mają ochotę na powrót. Dodatkowo, w składzie zachowano Janicka Gersa (bo i po co byłoby wyrzucać tego cudaka?). A jednak cuda się zdarzają. Panowie przystąpili do pracy nad 12. studyjnym albumem Iron Maiden. Efektem jest jedno z najlepszych dokonań grupy, słusznie wielbione na całym świecie przez miłośników muzyki metalowej.