22 kwietnia 2016

Aerosmith - "Music from Another Dimension!" (2012)


11 lat kazali czekać na album z premierowym materiałem ("Honkin' on Bobo" nie liczę, bo to zbiór coverów). Przez ten czas niejednokrotnie mówiło się o odejściu Stevena Tylera czy nawet rozwiązaniu kapeli, jednak szybko okazywało się, że to tylko plotki. Krążek miał być powrotem do rockowej stylistyki. Niestety, nie do końca tak się stało. Czy należy cieszyć się, że panowie ponownie weszli do studia i nagrali długo wyczekiwany materiał? I tak i nie. Ale po kolei...

Otwierający go "Luv XXX" (nie widzę szczególnego powiązania z podobnym tytułowo "Luv Lies") wyraźnie daje do zrozumienia, że zespół nadal tkwi w erze eksperymentów z "Just Push Play". Są tu dziwne wokalizy, średnia aranżacja i niezbyt przekonujący refren. Więcej starego Aerosmith odnajdziemy w następującym po nim "Oh Yeah" Perry'ego, który spokojnie mógłby trafić na któryś z poprzednich albumów. Niestety, reszty longplaya nie słucha się łatwo, a niektóre utwory są dość nijakie. Zespół zatracił umiejętność tworzenia hitów, które nawet za kilkanaście lat będzie się słuchać równie przyjemnie. Drugiego "Janie's Got a Gun" czy "Cryin'" niestety tu nie znajdziemy.

Cieszy fakt, że muzycy po części powrócili do wyłącznie autorskich kawałków (bez pomocy nikogo z zewnątrz), czego przykładem są dwie samodzielne kompozycje Perry'ego - śpiewane przez niego całkiem udane "Freedom Fighter" i "Something". To właśnie dziełka Joe'ego ratują ten album przed zapomnieniem i niższą oceną. Pozytywne wrażenie robi "Out Go the Lights" z przyjemnie zakręconym, aerosmithowym riffem, ale już rozpędzony "Street Jesus" jest zbyt rozwleczony.

Oba z nich to samodzielne utwory (pewnie dlatego najbardziej czuć w nich ducha nagrań Aerosmith), a inne to wspomniane wcześniej "Luv XXX", "Oh Yeah" i naprawdę dobry "Tell Me" Hamiltona. Dużą dynamiką odznacza się "Lover Alot", który jednak razi nijakością i posiada ciężkostrawny refren. Podpisało się pod nim 8 autorów - jak widać, zdecydowanie za dużo osób nad nim kombinowało. Efekt echa w zwrotkach "Legendary Child" za bardzo kojarzy się z muzyką The Rasmus, sam numer również specjalnie nie porywa.

Umieszczono tu bardzo dużo ballad, jeszcze więcej niż na "Just Push Play". Wolny "We All Fall Down" został napisany przez Diane Warren (kompozytorkę, która odpowiadała za megahit zespołu z 1998 roku - wiecie jaki), jednak jak na mój gust za dużo w nim popowego lukru. "Beautiful" zaczyna się całkiem niezłym, zadziornym riffem, ale szybko okazuje się, że to kolejna lekka piosenka z przesłodzonym, i chyba jedynym zapamiętywalnym, refrenem. Przez takie kontrasty sprawia wrażenie niespójności. Nie przekonuje też duet z Carrie Underwood w słodkim "Can't Stop Loving You", a także nijaki "What Could Have Been Love", w którym grupa powtarza stare patenty w gorszym wydaniu.

Zdecydowanie lepiej wypada "Another Last Goodbye" - popis wokalny Stevena, który udowadnia, że mimo lat zachował świetną formę. Piękny utwór, choć trochę odtwórczy - czy tylko mnie zwrotki strasznie przypominają słynne "I Don't Wanna Miss a Thing"? Niektóre z tych ballad bronią się jako oddzielne utwory, ale nagromadzenie ich w takiej ilości po pewnym czasie męczy. W sumie każdej z nich brakuje powera jaki charakteryzował np. "Amazing" - niby nie był on odległy stylistycznie, a jednak miał w sobie sporą dawkę energii, co pozwalało wielokrotnie do niego powracać.

Ostatnie dokonania Aerosmith są niesamowicie wykalkulowane i z góry przygotowywane na osiągnięcie komercyjnego sukcesu. Świadczy o tym przedpremierowa informacja, że na płycie znajdziemy gościnny udział Johnny'ego Deppa czy syna Johna Lennona - Juliana. Po co to potrzebne? O ile kiedyś taka forma reklamy przekonywała (dobra współpraca z Run-D.M.C.), tak teraz może męczyć i budzić pytanie, czemu zespół zamiast tkwić w komercji po prostu nie nagra kolejnej, energetycznej płyty na miarę "Draw the Line". Brak weny na tworzenie rockerów, a może to kwestia wieku?

Nie wiem, co zespół zamierzał osiągnąć tym wydawnictwem - nie jest ono ani przebojowe ani zadziorne, nie zadowoli ani fanów czystego popu ani tym bardziej hard rocka. Niemniej, kilka dobrych momentów można tu wyłapać, przede wszystkim autorskie kompozycje Perry'ego i Hamiltona, które są najjaśniejszymi punktami "Music from Another Dimension!" i podnoszą jego ocenę w górę. W całości krążek nie do końca przekonuje, gdyż jest długi, a jeśli połowa zawartych tu kawałków nie trzyma określonego poziomu, to jego przesłuchanie może w pewnym momencie stać się męczące. Wspaniały głos Tylera i kilka dobrych riffów to za mało by uznać ten materiał za całkowicie udany. Bardzo lubię Aerosmith, ale muszę przyznać, że płyta mimo całkiem dobrego brzmienia średnio im się udała, dlatego wystawiam bardzo naciąganą piątkę z minusem.

"Honkin' on Bobo" dawał nadzieje, że panowie zapragnęli powrotu do grania czystego rocka, a opisywany tytuł te nadzieje zaprzepaścił. Muzyka z innego wymiaru? Jak widać, skromność im nie dopisuje, skoro nazywają tak jedno ze swoich najsłabszych wydawnictw.

Moja ocena - 5/10

Lista utworów:
01. Luv XXX (Joe Perry, Steven Tyler)
02. Oh Yeah (Joe Perry)
03. Beautiful (Marti Frederiksen, Tom Hamilton, Joey Kramer, Steven Tyler, Brad Whitford)
04. Tell Me (Tom Hamilton)
05. Out Go the Lights (Joe Perry, Steven Tyler)
06. Legendary Child (Joe Perry, Steven Tyler, Jim Vallance)
07. What Could Have Been Love (Marti Frederiksen, Russ Irwin, Steven Tyler)
08. Street Jesus (Joe Perry, Steven Tyler, Brad Whitford)
09. Can't Stop Lovin' You (Marti Frederiksen, Tom Hamilton, Joey Kramer, Steven Tyler, Brad Whitford)
10. Lover Alot (Marti Frederiksen, Tom Hamilton, Jesse Kramer, Joey Kramer, Marco Moir, Joe Perry, Steven Tyler, Brad Whitford)
11. We All Fall Down (Diane Warren)
12. Freedom Fighter (Joe Perry)
13. Closer (Marti Frederiksen, Joey Kramer, Steven Tyler)
14. Something (Joe Perry)
15. Another Last Goodbye (Desmond Child, Joe Perry, Steven Tyler)

3 komentarze:

  1. To co powiem, będzie trochę kontrowersyjne, jednak zaryzykuję - jak dla mnie to co Tylerowi wyszło najlepiej to Liv ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest jakaś płyta Aerosmith, która ci się naprawdę podoba?

      Usuń
    2. Kiedyś lubiłem debiut i Toys in The Attic. ale to było w czasach liceum.

      Usuń