16 lipca 2016

Scorpions - "Moment of Glory" (2000)


Scorpionsi wiek XX pożegnali intrygującym, dość nietypowym wydawnictwem, które łączy rockowy podkład z grą orkiestry, w tym przypadku niemieckim Berliner Philharmoniker. Zespół spotkał się z krytyką pod względem skopiowania pomysłu Metallici. współpracującej z kompozytorem Michaelem Kamenem, która rok wcześniej wydała "S&M", opierający się na tym samym założeniu. Jednakże niektóre źródła podają, iż Scorpionsi mieli podjąć współpracę z Kamenem parę lat wcześniej, ale nie doszła ona wtedy do skutku.

29 czerwca 2016

Scorpions - "Eye II Eye" (1999)


Balladowy "Pure Instinct" nie odniósł znaczącego sukcesu, więc na kolejnej płycie Scorpionsi zdecydowali się na jeszcze bardziej radykalny krok - postanowili unowocześnić nieco swoje brzmienie. Mogło wyjść z tego coś naprawdę interesującego - coś co odświeżyłoby styl grupy. Niestety, muzykom znowu zabrakło weny na stworzenie ciekawego materiału, a także na jego dopracowanie. Przy okazji można tu wyciągnąć ten sam zarzut, co w przypadku "Savage Anusement" - krążek posiada niesamowicie tandetne, nowoczesne brzmienie, które jest jego największą bolączką i dziś po prostu się nie broni.

28 maja 2016

Scorpions - "Pure Instinct" (1996)


Po wydaniu zadziornego "Face the Heat" grupa przeżyła spadek popularności. W tym czasie rock zaczął być powoli ignorowany, a niesamowicie sławna stała się muzyka popowa. Muzycy postanowili więc wydać longplay, który w znacznej części składa się z ballad. Nie ma się co dziwić takiemu rozwiązaniu - w końcu Meine i Schenker specjalizowali się w pisaniu tego typu kompozycji i przez lata robili to z powodzeniem. Jednak czy udało się nagrać album, który opiera się na balladach?

26 maja 2016

Scorpions - "Face the Heat" (1993)


"Face the Heat" z 1993 roku jest najprawdopodobniej najlepiej wyprodukowanym spośród wszystkich albumów Scorpions. Wszystkie instrumenty słychać doskonale, szczególnie dobrze brzmi bas nowego nabytku grupy - Ralpha Rieckermanna. Brzmienie to jedno, ale ważna jest jakość kompozycji.

23 maja 2016

Scorpions - "Crazy World" (1990)


Po "Savage Anusement" Scorpions stanęło pod ścianą - longplay sprzedawał się rewelacyjnie, jednak spadła na niego fala krytyki. Dodatkowo, rozstali się z dotychczasowym producentem, zamieniwszy go na Keitha Olsena. który zapewnił płycie znakomite, mocne brzmienie (potężnie brzmią bębny). Najprzyjemniejszą informacją jest jednak fakt, że po niezbyt udanym poprzednim albumie muzycy powrócili do formy kompozytorskiej. I to w jakim stylu! Choć trzeba wspomnieć, że "Crazy World" to pierwszy longplay w historii kapeli, gdzie w procesie tworzenia materiału brali udział współpracownicy z zewnątrz.

21 maja 2016

Scorpions - "Savage Anusement" (1988)


Między "Love at First Sting" a "Savage Anusement" minęły cztery długie lata. W tym czasie zespół często przebywał na scenie, co uwieczniono koncertówką "World Wide Live". Proces nagrywania nowego albumu studyjnego był ponoć długi i trudny, a we znaki dała się też nieprzyjemna współpraca z długoletnim producentem Scorpionsów - Dieterem Dierksem. A jej efekt niestety słychać - krążek posiada okropne, dyskotekowe (zgodnie z ówczesnymi trendami) brzmienie. Nie pasuje ono kompletnie do tak rockowej kapeli jak Scorpions. Trzeba przyznać, że ta mieszanka dała jej pewne korzyści, bo "Savage Anusement" okazał się kolejnym sukcesem w kontekście sprzedaży. A co niesie ze sobą zawartość muzyczna?

18 maja 2016

Scorpions - "Love at First Sting" (1984)


"Blackout" okazał się sukcesem, zarówno artystycznym jak i komercyjnym, należało więc iść za ciosem i nagrać płytę w podobnym stylu. Tak też się stało. Czy udało się dorównać poziomem do swojego poprzednika? Najlepszym podsumowaniem będzie opinia, że "Love at First Sting" wręcz go przebił.

14 maja 2016

Scorpions - "Blackout" (1982)


Mało co a na tej płycie nie usłyszelibyśmy głosu Klausa Meine'a. Wokalista cierpiał wtedy na poważną chorobę gardła i musiał poddać się operacji. Istniało również ryzyko, że już nigdy nie będzie mógł zaśpiewać. Na szczęście zabieg powiódł się pomyślnie i Meine mógł przystąpić do pracy nad następnym albumem - "Blackout", do dziś uznawanym za jedno z największych wydawnictw Scorpions.