30 lipca 2017

Scorpions - "Humanity: Hour I" (2007)


Po utrzymanym w tradycyjnym stylu dziele z 2004 r., "Humanity: Hour I" miał być krążkiem bardziej nowoczesnym - co potwierdzają pierwsze, elektronicznie przetworzone słowa zawarte na tym wydawnictwie, na początku utworu "Hour I". Nasuwa to nieprzyjemne skojarzenia z niezbyt reprezentacyjnym longplayem "Eye II Eye". Niestety, na takich powiązaniach się nie kończy - oba krążki są bowiem podobne pod względem jakościowym, może z lekką przewagą na korzyść opisywanej płyty. Ponadto, panom chyba nie dopisywała wena twórcza, bo - jak nigdy wcześniej - skorzystali z bardzo dużej pomocy współpracowników z zewnątrz. A może to właśnie przez ten zabieg "Humanity: Hour I" wypada tak nijako.

28 lipca 2017

Iron Maiden - "Virtual XI" (1998)


"The X Factor" był dla wielu rozczarowaniem, głównie ze względu na udział Blaze'a Bayley'a. Sprzedaż płyt zmalała, a zainteresowanie tym brytyjskim bandem wśród fanów i mediów było coraz mniejsze. Harris i spółka nagrali więc longplay dużo bardziej przystępny, utrzymany w duchu typowo ironowego grania. Chyba nie poskutkowało, bo "Virtual XI" sprzedał się dużo gorzej niż poprzednik.

26 lipca 2017

Ramones - "Leave Home" (1977)


Debiut Ramones został dobrze przyjęty, choć nie odniósł sukcesu na listach przebojów. 9 miesięcy później ukazał się drugi album tej formacji. Muzycznie w żadnym wypadku nie znajdziemy tu kroku do przodu względem debiutu - "Leave Home" jest jego logiczną kontynuacją. Prezentuje również podobny, choć nieco słabszy poziom całości.

24 lipca 2017

Iron Maiden - "The X Factor" (1995)


Z Żelaznej Dziewicy w 1993 r. odszedł Bruce Dickinson, który od dawna marzył o solowej karierze. Śpiewanie w Iron Maiden męczyło go od dłuższego czasu i gdy nadarzyła się okazja, po zarejestrowaniu "Fear of the Dark" i promującej ją trasie koncertowej, wokalista opuścił szeregi zespołu. Dla wielu fanów kapeli ta jedna wiadomość oznaczała jej definitywny koniec. Dickinson odcisnął na historii IM ogromne piętno i wydawał się być kimś absolutnie niezastąpionym. Każda decyzja o jego zastąpieniu mogła być skazana na druzgocącą porażkę. Zwłaszcza że, jak się potem okazało, solowa działalność Bruce'a była w większości naprawdę udana. Steve Harris zamierzał nawet rozwiązać Iron Maiden. Tak się jednak nie stało i nowym frontmanem w zespole został niejaki Blaze Bayley, znany z heavymetalowej formacji Wolfsbane. Krytyce i rozczarowaniom nie było końca.

22 lipca 2017

Kiss - "Destroyer" (1976)


Koncertowy "Alive!" odniósł upragniony przez muzyków sukces i przysporzył grupie nowe grono fanów, którzy od tej pory z niecierpliwością oczekiwali na nowe dzieło studyjne czterech wymalowanych cudaków. W tych okolicznościach nie dziwi fakt, że "Destroyer" był kasowym sukcesem, największym w historii grupy. Z drugiej strony, pod względem artystycznym nie spełnia on ustalonego wcześniej przez zespół poziomu. Warto odnotować, że "Destroyer" był pierwszym longplayem, w którym w przygotowaniu nowego materiału chłopakom pomagali współpracownicy z zewnątrz, w tym producent albumu - Bob Ezrin.

20 lipca 2017

Iron Maiden - "Fear of the Dark" (1992)


"Fear of the Dark" to jeden z najbardziej rozpoznawalnych krążków Żelaznej Dziewicy, oczywiście za sprawą kultowego utworu tytułowego, który również jest najsłynniejszym z katalogu zespołu. Był to także trzeci album, który zawojował brytyjskie listy przebojów, docierając na 1. miejsce. Niestety, jego popularność nie przełożyła się do końca na jakość materiału. Mamy tu do czynienia z dziełem udanym, lecz nierównym.

18 lipca 2017

Ramones - "Ramones" (1976)


Czołowy przedstawiciel amerykańskiego punk rocka - Ramones - powstał w 1974 roku. Grało w nim czterech muzyków, którzy nie mieli pojęcia o graniu i znali jedyne podstawowe chwyty muzyczne. Wizerunkowo ciekawym zabiegiem było noszenie przez nich skórzanych, motocyklowych kurtek (później nazwanych jako ramoneski), a także przybranie jednego nazwiska - a nazwisko wzięło się od Paula McCartney'a, który w czasie aktywności muzycznej The Beatles meldował się w hotelach jako... Paul Ramone. W ten sposób wokalista (a początkowo też perkusista) Jeffrey Hyman stał się Joey'em Ramone, gitarzysta John Cummings stał się Johnny'm Ramone, basista Douglas Colvin nazwał samego siebie Dee Dee Ramone, a perkusista Thomas Erdelyi Tommy'm Ramone. Z całej czwórki nikogo nie ma już na tym świecie.

16 lipca 2017

Van Halen - "Van Halen II" (1979)


Dzięki albumowi "Van Halen" muzycy w błyskawicznym tempie stali się gwiazdami amerykańskiego rocka, a Eddie Van Halen dołączył do panteonu gitarowych Bogów. Zaczęły się koncerty, a grupa została wybrana do supportowania samego Black Sabbath. Fani, poza występami na żywo, oczekiwali również na następny krążek i nie musieli długo czekać, bo został on wydany 13 miesięcy po debiucie, również nakładem wytwórni Warner Bros i pod niezbyt wymyślnym tytułem "Van Halen II".

14 lipca 2017

Iron Maiden - "No Prayer for the Dying" (1990)


"No Prayer for the Dying" to najprostszy longplay w historii Maidenów. W całości jest oparty na krótkich, niewyszukanych utworach, brak tu rozbudowanych propozycji, typowych dla wcześniejszej i późniejszej twórczości zespołu. Taki był zamysł Harrisa, który po "Seventh Son of a Seventh Son" i trasie go promującej uznał, że czas wrócić rockowych korzeni. Także brzmienie jest bardziej surowe, a także bardziej hardrockowe niż heavymetalowe.

11 lipca 2017

Kiss - "Alive!" (1975)


Dokonania studyjne Kiss, jakkolwiek udane, nigdy nie oddawały tego, co grupa przedstawiała na żywo. Ich występy, oprócz niekonwencjonalnych rozwiązań pod względem oprawy, były też pokazem niesamowitej energii i żywiołowości wykonań utworów. Studyjne krążki w większości przechodziły bez echa, chłopaki postanowili więc dołożyć do pieca, spełnić oczekiwania fanów i zarejestrować materiał na album koncertowy (nagrano go podczas koncertów w Detroit, Cleveland, Wildwood oraz Davenport). Paradoksalnie, było to najlepsze z możliwych rozwiązań, ponieważ "Alive!", wydany w tym samym roku co "Dressed to Kill", był pierwszym prawdziwym sukcesem komercyjnym zespołu - krążek dochodząc do 9. miejsca na amerykańskich listach przebojów, niesamowicie zwiększył popularność Kiss.

10 lipca 2017

Iron Maiden - "Seventh Son of a Seventh Son" (1988)


Seven deadly sins
Seven ways to win
Seven holy paths to hell
And your trip begins

Seven downward slopes
Seven bloodied hopes
Seven are you burning fires
Seven your desires...

Taką deklamację z ust Dickinsona słyszymy na początku i końcu płyty "Seventh Son of a Seventh Son", z jedną drobną różnicą. Dlaczego zastosowano taki niecodzienny dla Maidenów zabieg? Omawiane dzieło jest bowiem concept albumem, na którym wszystkie utwory tworzą spójną całość, zaś teksty opowiadają jedną historię Siódmego Syna Siódmego Syna. Taki zabieg miał pokazać inspiracje Steve'a Harrisa zespołami progresywnymi. Pomysł był ryzykowny - Iron Maiden był zespołem mającym elementy rocka progresywnego, ale nigdy nie porywał się na nagranie concept albumu. Longplay wyszedł w 1988 roku i został nazwany arcydziełem. Opłaciło się.

8 lipca 2017

Iron Maiden - "Somewhere in Time" (1986)


Przy okazji "Powerslave" w stronę muzyków pojawiły się zarzuty, że grupa twórczo zjada własny ogon. By uniknąć podobnych oskarżeń, postanowiono nagrać płytę inną niż poprzednie. Nic dziwnego, że po międzynarodowym tournée w obozie Żelaznej Dziewicy trochę się pozmieniało - dobre relacje na linii Dickinson-Harris stanęły bowiem pod znakiem zapytania. Bruce chciał przemycić na nadchodzący album akustyczne kawałki, z czym zdecydowanie nie zgadzał się Steve. Doszło nawet do tego, że utwory Dickinsona zostały odrzucone, przez co nie miał on wkładu kompozycyjnego na "Somewhere in Time"; ponoć już wtedy rozważał opuszczenie grupy. Z drugiej strony, jako kompozytor zabłysnął tu Adrian Smith, który samodzielnie stworzył trzy utwory. Ostatecznie zdecydowano się ostatecznie na trochę mniej radykalny krok niż wpływy akustyczne - dodanie syntezatorów gitarowych.

6 lipca 2017

Kiss - "Dressed to Kill" (1975)


Dwa pierwsze wydawnictwa Kiss nie odniosły sukcesu komercyjnego i przeszły bez echa pośród innych, wydawanych w tym czasie albumów (choć w kontekście występów live grupa budziła spore zainteresowanie). Nie zniechęciło to chłopaków, którzy już 5 miesięcy po ostatnim "Hotter Than Hell" wypuścili swój trzeci krążek. Co jak co, ale mieli wtedy naprawdę zabójcze tempo.

4 lipca 2017

Iron Maiden - "Live After Death" (1985)


Najdłuższa trasa koncertowa Maidenów (od 9 sierpnia 1984 r. do 5 lipca 1985 r.), słynna World Slavery Tour, została uwieczniona na pierwszej oficjalnej koncertówce zespołu - "Live After Death", do dziś uznawanej za jedną z najlepszych w historii. Na płytę trafiły w większości nagrania z dni 14-17 marca 1985, w Long Beach Arena w Kalifornii. Utwory 14-18 to występy w londyńskim Hammersmith Odeon z października 1984. Jednak pierwsze wydanie CD zostało okrojone o wspomniane występy z Anglii, skrócono także "Running Free" - tak by materiał mógł się zmieścić na jednej płycie. Dopiero późniejsze wydania CD zawierają te wykonania na drugim dysku. Ciekawie wygląda też sprawa z reedycją CD z 1995 r., która zamiast ostatnich pięciu utworów zawierała: "Losfer Words" i "Murders in the Rue Morgue" z Hammersmith, a także "Sanctuary" z Long Beach, które wcześniej wydawano na stronach B poszczególnych singli.

2 lipca 2017

Kiss - "Hotter Than Hell" (1974)


Debiut Kiss nie odniósł dużego sukcesu w świecie muzycznym. Jeszcze w tym samym roku chłopaki wydali drugi krążek, nazwany "Hotter Than Hell" - pod względem szybkości wydawania albumów do 1977 roku Kiss przypomina mi trochę grupy z początku lat 60. (w tym czasie standardem było nagranie w jednym roku dwóch płyt długogrających). Na samym początku trzeba niestety wspomnieć o największej bolączce "Hotter Than Hell", czyli kiepskim brzmieniu: gitary są przytłumione, a perkusja brzmi bardzo płasko. Budżet na wydanie tego longplaya nie był prawdopodobnie wysoki, co przełożyło się na nie najlepszy rezultat podczas nagrań i miksów. Już w momencie wydania brzmiało to niezbyt profesjonalnie, a dziś jeszcze bardziej się postarzało.