6 maja 2016

Scorpions - "Virgin Killer" (1976)


Opisywane dzieło jest najbardziej znane ze swej kontrowersyjnej okładki, przedstawiającej nagą dziewczynkę. Na wielu reedycjach została ona zmieniona, a na jej miejsce umieszczono zdjęcie ówczesnego składu Scorpions. Co do omawianego składu - po raz pierwszy nie zaszły w nim żadne zmiany personalne. Także styl muzyczny jest bardzo podobny do poprzedniego "In Trance", czwarty krążek to jego logiczna kontynuacja. Co więc zawarto na "Virgin Killer"?

Dość powiedzieć, że Meine i Schenker czują się coraz pewniej w tworzeniu uroczych ballad. Znakomity "In Your Park" i nieco słabszy "Crying Days" charakteryzują się częstymi zmianami nastroju - raz jest delikatnie, a raz naprawdę mocno. To też świetna robota obu gitar i sekcji rytmicznej. Panowie napisali ponadto dynamiczny, gitarowy "Catch Your Train" z niezwykle agresywnym głosem Klausa, a także (wspólnie z Rothem) udany otwieracz "Pictured Life". Z ich propozycji nie przekonuje tylko nijaki melodycznie "Backstage Queen".

Są też inne słabsze fragmenty longplaya, głównie kolejne eksperymenty Rotha. "Hell Cat" ma irytujące wokalizy Uliego, zarówno w zwrotkach, jak i refrenie. Trzeba uczciwie przyznać, że był on znacznie lepszym gitarzystą niż wokalistą i w tym utworze po prostu sobie nie poradził. Trochę lepiej wypadł w "Polar Nights", który jednak mimo całkiem niezłego riffu nie wydaje mi się szczególnie interesujący. Z pozostałych kompozycji Rotha broni się tytułowe "Virgin Killer", odpowiednio zadziorne i dobrze zaśpiewane przez (uff!) Klausa. Nie należy tego rozpatrywać jako szczyt możliwości zespołu w tym czasie, niemniej przyjemnie się tego słucha. Bardzo dobrze wypada także intrygujący "Yellow Raven", opatrzony klimatycznym wstępem gitarowym, w którym słychać m.in. szum morza i mewy. Utwór nieźle się rozkręca, a gitarzyści co chwilę proponują ciekawe motywy. Doskonałe zwieńczenie płyty. Takim graniem u Scorpions nigdy nie pogardzę.

To dość nierówny materiał, który nie zawsze daje satysfakcję. Nie sposób dostrzec, że jest to pewien spadek poziomu względem wcześniejszych krążków, na szczęście tylko chwilowy. Mogę usprawiedliwić Scorpionsów tym, że wydawali płyty rok po roku (plus nieustanne trasy koncertowe), dzięki czemu nie mieli wiele czasu, by dobrze wyselekcjonować materiał. Mimo to, nadal otrzymujemy zawodowo zagrany hard rock, który kompozycyjnie w większości prezentuje zadowalający poziom. Nie da się ukryć, że gdybyśmy zostawili tylko te najlepsze fragmenty "In Trance" i "Virgin Killer" otrzymalibyśmy najlepszą pozycję w historii zespołu, przewyższającą nawet genialny debiut.

Moja ocena - 6/10

Lista utworów:
01. Pictured Life (Klaus Meine, Uli Jon Roth. Rudolf Schneker)
02. Catch Your Train (Klaus Meine, Rudolf Schneker)
03. In Your Park (Klaus Meine, Rudolf Schneker)
04. Backstage Queen (Klaus Meine, Rudolf Schneker)
05. Virgin Killer (Uli Jon Roth)
06. Hell Cat (Uli Jon Roth)
07. Crying Days (Klaus Meine, Rudolf Schneker)
08. Polar Nights (Uli Jon Roth)
09. Yellow Raven (Uli Jon Roth)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz