Mało brakowało, a w 1985 roku doszłoby do poważnej reaktywacji oryginalnego składu Black Sabbath. Tak przynajmniej mogli myśleć ówcześni słuchacze. Ozzy Osbourne, Tony Iommi, Gerard Butler i Bill Ward ponownie zjednoczyli swoje siły, by wystąpić 13 lipca 1985 roku na stadionie JFK na jednym z koncertów słynnego festiwalu Live Aid, którego cel stanowiło zebranie pieniędzy dla głodujących ludzi w Etiopii i na którym wystąpiły takie sławy, jak Judas Priest, Queen, Dire Straits, Eric Clapton czy na tę okazję wskrzeszone The Who i Led Zeppelin (również ze zjednoczonym składem; nieżyjącego Johna Bonhama zastąpili na perkusji Phil Collins i Tony Thompson). Co ciekawe, kapela wykonała tego dnia zaledwie trzy kompozycje - "Children of the Grave", "Iron Man" i "Paranoid".
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ozzy Osbourne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ozzy Osbourne. Pokaż wszystkie posty
6 marca 2020
26 stycznia 2019
Ozzy Osbourne - "Bark at the Moon" (1983)
Tragiczna
śmierć Randy'ego Rhoadsa nie rokowała dobrze dla solowej kariery
Ozzy'ego. Oczywiście, można było go spokojnie zastąpić innym
muzykiem, jednak nie da się ukryć, że to właśnie Rhoads
przyczynił się w dużym stopniu do triumfu oraz renomy artystycznej
"Blizzard of Ozz" i "Diary of a Madman". Mimo
tego nieszczęścia, Ozzy nie tylko zaczął występować na żywo
(co zaowocowało wydaniem koncertówki "Speak of the Devil"),
ale i przygotowywał się do nagrania trzeciego albumu studyjnego.
20 sierpnia 2018
Ozzy Osbourne - "Speak of the Devil" (1982)
Śmierć
Randy'ego Rhoadsa była prawdziwym szokiem dla Ozzy'ego, nie
przekreśliła jednak jego solowej twórczości. Wokalista był w
rozpaczy po śmierci przyjaciela i myślał nawet o zakończeniu
kariery. Jedynym lekiem na poprawę nastroju okazały się jednak występy
na żywo. Na skutek tego już w 1982 roku wydano pierwszą
koncertówkę w jego dorobku, zatytułowaną "Speak of the
Devil". Z racji kontraktowych zobowiązań Ozzy był zmuszony w
tym czasie wydać płytę koncertową - można więc stwierdzić, że
tzw. okoliczności wymogły wypuszczenie takiego wydawnictwa.
28 września 2017
Ozzy Osbourne - "Diary of a Madman" (1981)
Książę
Ciemności albumem "Blizzard of Ozz" powrócił do tzw. gry
i pokazał, że bez wsparcia kolegów z Black Sabbath potrafi nagrać
ciekawy materiał. Sytuacja ma się podobnie z kolejnym krążkiem,
zatytułowanym "Diary of a Madman". Może longplay ten nie
przyniósł tyle wiekopomnych hitów, ale bez wątpienia był kolejnym dowodem na pomysłowość Ozzy'ego i jego muzyków. Dodatkowo,
znacznie poprawiono tu brzmienie, które do dziś się broni.
9 sierpnia 2017
Ozzy Osbourne - "Blizzard of Ozz" (1980)
Wyrzucenie
Ozzy'ego Osbourne'a z Black Sabbath, z powodu narastających kłopotów
wokalisty z narkotykami i alkoholem, było jednym z ważniejszych
wydarzeń muzycznych końcówki lat 70. Wizerunek formacji był
kojarzony nie tylko z posępnymi riffami Tony'ego Iommi, ale przede
wszystkim z charakterystycznym głosem Ozzy'ego. Z perspektywy czasu
okazało się, że było to jednak dobre posunięcie. Zarówno
"Blizzard of Ozz", jak i "Heaven and Hell"
przyniosły ciekawszy materiał niż dwa ostatnie, słabsze niż
wcześniej albumy Sabbathów. Mi osobiście nieco bardziej do gustu
przypadło dzieło Osbourne'a.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




