Siedemnasty
studyjny krążek Scorpions pod tytułem "Sting in the Tail"
był od początku zapowiadany jako ostatni w ich karierze, a muzycy
po jego wydaniu i zakończeniu trasy promującej mieli zakończyć
działalność. Jednak jak to bywa z podobnymi obietnicami, i w tym
wypadku nie zostały one spełnione. Od wydania "Sting in the
Tail" minęło prawie 8 lat i nie dość, że muzycy dalej
koncertują, to jeszcze po drodze wydali nie tylko zbiór coverów
"Comeblack", ale i następny pełnoprawny album "Return
to Forever".
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scorpions. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scorpions. Pokaż wszystkie posty
25 marca 2018
30 lipca 2017
Scorpions - "Humanity: Hour I" (2007)
Po
utrzymanym w tradycyjnym stylu dziele z 2004 roku, "Humanity: Hour
I" miał być krążkiem bardziej nowoczesnym -
co potwierdzają pierwsze, elektronicznie przetworzone słowa zawarte
na tym wydawnictwie, na początku utworu "Hour I". Nasuwa to nieprzyjemne skojarzenia z
niezbyt reprezentacyjnym longplayem "Eye II Eye". Niestety,
na takich powiązaniach się nie kończy - oba krążki są bowiem
podobne pod względem jakościowym, może z lekką przewagą na
korzyść opisywanej płyty. Ponadto, panom chyba nie dopisywała
wena twórcza, bo - jak nigdy wcześniej - skorzystali z bardzo dużej
pomocy współpracowników z zewnątrz. A może to właśnie przez ten zabieg "Humanity: Hour I" wypada tak nijako.
10 kwietnia 2017
Scorpions - "Unbreakable" (2004)
Na
początku XXI wieku już chyba nikt nie wierzył, że Scorpionsi są
jeszcze w stanie nagrać naprawdę udany album. Grupa przez kilka
dobrych lat eksperymentowała, najczęściej w złym kierunku.
Balladowy "Pure Instinct" i nowoczesny
"Eye II Eye" nie spotkały się z życzliwym przyjęciem
krytyków, podobnie stało się z orkiestrowym (choć moim zdaniem
udanym) "Moment of Glory" i akustyczną "Acousticą".
Muzycy podjęli więc jedyną słuszną decyzję - wrócili do tego,
co potrafią najlepiej i nagrali premierowy, wyraźnie hardrockowy
materiał. I przy okazji, najlepszy od lat. Dodatkowo, w roli
basisty zadebiutował tu nasz rodak, Paweł Mąciwoda.
16 lipca 2016
Scorpions - "Moment of Glory" (2000)
Scorpionsi
wiek XX pożegnali intrygującym, dość nietypowym wydawnictwem, które łączy
rockowy podkład z grą orkiestry, w tym przypadku niemieckim Berliner
Philharmoniker. Zespół spotkał się z krytyką pod względem
skopiowania pomysłu Metalliki, współpracującej z kompozytorem
Michaelem Kamenem, która rok wcześniej wydała "S&M",
opierający się na tym samym założeniu. Jednakże niektóre źródła
podają, iż Scorpionsi mieli podjąć współpracę z Kamenem parę
lat wcześniej, ale nie doszła ona wtedy do skutku.
29 czerwca 2016
Scorpions - "Eye II Eye" (1999)
Balladowy
"Pure Instinct" nie odniósł znaczącego sukcesu, więc na
kolejnej płycie Scorpionsi zdecydowali się na jeszcze bardziej
radykalny krok - postanowili unowocześnić nieco swoje brzmienie.
Mogło wyjść z tego coś naprawdę interesującego, coś, co
odświeżyłoby styl grupy. Niestety, muzykom znowu zabrakło weny na
stworzenie ciekawego materiału, a także na jego dopracowanie. Przy
okazji można tu wyciągnąć ten sam zarzut, co w przypadku "Savage
Anusement" - krążek posiada niesamowicie tandetne, nowoczesne
brzmienie, które jest jego największą bolączką i dziś po prostu
się nie broni.
28 maja 2016
Scorpions - "Pure Instinct" (1996)
Po
wydaniu zadziornego "Face the Heat" grupa przeżyła spadek
popularności. W tym czasie rock zaczął być powoli ignorowany, a
niesamowicie sławna stała się muzyka popowa. Muzycy postanowili
więc wydać longplay, który w znacznej części składa się z ballad o popowym, radiowym zabarwieniu. Nie ma się co dziwić takiemu rozwiązaniu - w końcu Meine
i Schenker specjalizowali się w pisaniu tego typu kompozycji i przez
lata robili to z powodzeniem. Jednak czy udało się nagrać solidny album,
który opiera się na balladach?
26 maja 2016
Scorpions - "Face the Heat" (1993)
"Face
the Heat" z 1993 roku jest prawdopodobnie najlepiej wyprodukowanym
spośród wszystkich albumów Scorpions (a był za to odpowiedzialny specjalista w tej dziedzinie - Bruce Fairbairn). Wszystkie instrumenty
słychać doskonale, szczególnie dobrze brzmi bas nowego nabytku
grupy - Ralpha Rieckermanna. Brzmienie to jedno, ale ważna jest jakość kompozycji.
23 maja 2016
Scorpions - "Crazy World" (1990)
Po
"Savage Anusement" Scorpions stanęło pod ścianą -
longplay sprzedawał się rewelacyjnie, jednak spadła na niego spora fala
krytyki. Dodatkowo, muzycy rozstali się z dotychczasowym producentem,
zamieniwszy go na Keitha Olsena. który zapewnił płycie znakomite,
mocne brzmienie (potężnie brzmią bębny). Najprzyjemniejszą
informacją jest jednak fakt, że po niezbyt udanym poprzedniku twórcy powrócili do wysokiej formy kompozytorskiej. I to w jakim
stylu! Choć trzeba wspomnieć, że "Crazy World" to pierwszy longplay w historii kapeli, gdzie w procesie tworzenia materiału brali udział współpracownicy z zewnątrz.
21 maja 2016
Scorpions - "Savage Amusement" (1988)
Między
"Love at First Sting" a "Savage Amusement" minęły
cztery długie lata. W tym czasie zespół często przebywał na
scenie, co uwieczniono koncertówką "World Wide Live". Proces nagrywania nowego albumu studyjnego był ponoć długi i trudny, a we znaki dała się też nieprzyjemna współpraca
z długoletnim producentem Scorpionsów - Dieterem Dierksem. A jej efekt, niestety, słychać - krążek posiada okropne, dyskotekowe (zgodnie z ówczesnymi trendami) brzmienie. Nie pasuje ono
kompletnie do tak rockowej kapeli jak Scorpions. Trzeba przyznać, że
ta mieszanka dała jej pewne korzyści, bo "Savage Amusement"
okazał się kolejnym sukcesem w kontekście sprzedaży. A co niesie ze sobą zawartość muzyczna?
18 maja 2016
Scorpions - "Love at First Sting" (1984)
"Blackout"
okazał się sukcesem, zarówno artystycznym jak i komercyjnym, należało więc iść za ciosem i nagrać płytę w podobnym stylu. Tak też się stało. Czy udało się dorównać poziomem do swojego poprzednika? Najlepszym podsumowaniem będzie opinia, że "Love
at First Sting" wręcz go przebił.
14 maja 2016
Scorpions - "Blackout" (1982)
11 maja 2016
Scorpions - "Animal Magnetism" (1980)
Podboju
Ameryki ciąg dalszy - tak najkrócej opisałbym "Animal
Magnetism". Wyraźnie słychać, że muzycy marzyli o podbiciu tego właśnie rynku muzycznego. Sukces "Lovedrive" zrobił swoje, na skutek czego otrzymaliśmy materiał jeszcze bardziej przebojowy niż poprzednik, a przy tym jeszcze bardziej przystępny. Muzycy nie zapominają o zadziornym graniu, ale przy tym dbają o maksymalnie chwytliwe melodie. To w dużej mierze zdecydowało o niezłym komercyjnym powodzeniu omawianego wydawnictwa. Warto dodać, że na po koniec lat 70., po odejściu
Michaela Schenkera, ustabilizował się najsłynniejszy skład Scorpions, który
pozostał nierozerwalny przez następne 12 lat.
9 maja 2016
Scorpions - "Lovedrive" (1979)
Uli Jon
Roth odszedł, a na jego miejsce przyjęto niejakiego Matthiasa Jabsa. Traf
chciał, że w tym samym czasie do grupy powrócił Michael Schenker, który został wyrzucony z UFO. Tak powstał sześcioosobowy skład,
który istniał przez kilka miesięcy. Schenker zdążył
zarejestrować partie gitarowe w "Another Piece of Meat",
"Coast to Coast" i tytułowym "Lovedrive".
Niedługo potem odszedł i założył swój zespół Michael
Schenker Group. Muzyka zaprezentowana na "Lovedrive" jest
mniej skomplikowana niż historia jego powstania.
8 maja 2016
Scorpions - "Taken by Force" (1977)
Rudolf Schenker nigdy nie ukrywał, że celem powstania Scorpions był sukces komercyjny, a on sam chciał grać dla jak największej rzeszy publiczności. Zresztą, podobnie uważał jego stały współpracownik - Klaus Meine. Pierwsze dokonania nie potrafiły jednak przebić się wśród licznej konkurencji, a sam zespół cieszył się zainteresowaniem wyłącznie w Japonii. Powodów mogło być kilka - brak przyciągających uwagę singli, niewystarczająca promocja czy ambitne zapędy Uli'ego Jona Rotha. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie ten muzyk próbował kierować działalność Scorpions w bardziej eksperymentalne, nieoczywiste rejony.
6 maja 2016
Scorpions - "Virgin Killer" (1976)
Opisywane
dzieło jest najbardziej znane ze swej kontrowersyjnej okładki. Fotografia przedstawia nagą dziewczynkę w prowokacyjnej pozie, zasłania jednak jej najbardziej intymną część ciała tzw. efektem pękniętego szkła. Na pomysł umieszczenia takiego zdjęcia wpadli przedstawiciele firmy RCA, wydającej ówcześnie albumy Scorpions. Takie kontrowersyjne zagranie miało oczywiście na celu podniesienie zainteresowania zespołem, którego dotychczasowe dokonania nie przynosiły zawrotnych korzyści. Nie była to pierwsza kontrowersyjna okładka Scorpions, ale żadna wcześniejsza nie wywołała takiego oburzenia czy wręcz oskarżeń o promowanie pedofilii. Dlatego też w wielu krajach krążek wydano z inną okładką, na której widać fotografię ówczesnego składu Scorpions - sprawiającą wrażenie dość przypadkowej. To samo zdjęcie pojawiło się na wielu późniejszych reedycjach.
5 maja 2016
Scorpions - "In Trance" (1975)
"In Trance" to pod pewnymi względami przełomowa płyta dla Scorpions. Wydaje się, że to tutaj muzycy odkryli własny styl, którego trzymali się przez wiele lat. Pojawiające się w śladowych ilościach elementy progresywne zostały całkowicie wyparte, a twórcy jeszcze bardziej podążyli w stronę muzyki stricte hardrockowej. Nie dało to korzyści w postaci znacznego zwiększenia popularności czy pojawienia się na listach przebojów, gdyż tradycyjnie nie udało się tam zająć żadnej lokaty (dla porównania - w 1975 roku grupa UFO, w której w tamtym czasie udzielał się Michael Schenker, miała już za sobą pewne sukcesy, a tamtoroczny album "Force It" zajął 71. miejsce w Stanach Zjednoczonych), ale stanowiło zdecydowany krok naprzód w kwestii stylistycznej jednolitości.
3 maja 2016
Scorpions - "Fly to the Rainbow" (1974)
Po wydaniu debiutanckiego "Lonesome Crow" w grupie nastąpiły poważne rotacje personalne. Wszystko zaczęło się sypać w trakcie trasy koncertowej promującej wydawnictwo. Najpierw odszedł Wolfgang Dziony, zmęczony życiem w trasie, a na jego miejsce zatrudniono Joe Wymana. Niedługo potem muzycy zaczęli występować w formie supportu dla Uriah Heep i Rory'ego Gallaghera. Następnie przyszła kolej na supportowanie bluesrockowego (choć z progresywnymi walorami) UFO. I w tym momencie historia Scorpions uległa całkowitej zmianie.
2 maja 2016
Scorpions - "Lonesome Crow" (1972)
Niemiecką
grupę Scorpions założył w 1965 roku gitarzysta rytmiczny Rudolf Schenker,
który na początku działalności pełnił też rolę wokalisty. W pierwszym składzie towarzyszyli mu Karl Heinz-Vollmer na gitarze prowadzącej, Achim Kirchoff na gitarze basowej i Wolfgang Dziony na perkusji. Zespół istniał przez kilka lat, pozostając jednak na poziomie amatorskim (choć w Hanowerze dorobili się statusu lokalnej gwiazdy), wykonując covery (np. The Rolling Stones) i nie wydając żadnej płyty. Paradoksalnie jednym z najważniejszych wydarzeń dla rozwoju kapeli był fakt, że przez ten czas młodszy brat Schenkera, Michael, zaczął uczyć się gry na gitarze, do czego notabene zachęcał go sam Rudolf.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















