Przyznam,
że miałem lekkie obawy, co do "The Book of Souls". Po
dobrym wykonawczo, ale ogólnie średnio zadowalającym "The
Final Frontier" oczekiwałem wreszcie czegoś bardziej
zwięzłego, z krótszymi killerami na miarę "Aces High".
Gdy zobaczyłem informację o czasie trwania zarówno albumu, jak i
utworów byłem nieco przerażony (aż 3 z nich trwają ponad 10
minut - to dokładnie tyle, co na poprzednich 15 wydawnictwach).
Muzycy po raz pierwszy wyszli tu poza standardowy czas płyty
kompaktowej 80 minut. Jednak mogę z czystym sumieniem powiedzieć,
że obawy te okazały się bezpodstawne i "The Book of Souls"
wydany na 40-lecie istnienia zespołu jest w większości dokładnie
takim albumem, jakiego można wymagać od twórczości Żelaznej
Dziewicy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iron Maiden. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iron Maiden. Pokaż wszystkie posty
1 września 2017
20 sierpnia 2017
Iron Maiden - "The Final Frontier" (2010)
Progresywnej
ścieżki ciąg dalszy. Od czasu, gdy do składu wrócił Bruce
Dickinson płyty Żelaznej Dziewicy zaczęły być coraz dłuższe.
Nagrany po czterech latach przerwy "The Final Frontier"
pobił nawet rekord poprzednika - jego czas trwania wynosi niecałe
77 minut, dzięki czemu zmieścił się jeszcze na pojedynczej płycie
CD. Zawiera 10 utworów, co pozwala wywnioskować, że nie
będą one należeć do najkrótszych. Tak jest w rzeczywistości,
jednak tym samym grupa po raz kolejny wpadła w pułapkę przesadnego
wydłużania utworów, a na "The Final Frontier" chyba
przesadzono z tym najbardziej.
12 sierpnia 2017
Iron Maiden - "A Matter of Life and Death" (2006)
14.
album Iron Maiden, "A Matter of Life and Death", został
bardzo dobrze przyjęty przez fanów i krytyków, znacznie lepiej niż
poprzedni "Dance of Death". Członkowie zespołu byli tak
zadowoleni ze swojego dzieła, że grali go na żywo w całości.
Jednak mimo to żaden z tych utworów nie przetrwał na długo w
setliście. Jeśli próbować porównać go z innym dziełem Żelaznej
Dziewicy, to chyba tylko z "The X Factor", zarówno w
kontekście czasu długości, jak i posępności nagranego materiału (choć
w tej kwestii dzieło z Bayley'em nadal jest na pierwszym miejscu).
7 sierpnia 2017
Iron Maiden - "Dance of Death" (2003)
Po wydaniu porywającego "Brave New World" Iron Maiden znów był na ustach wszystkich. Wielu osobom płyta się podobała, odniosła też sukces kasowy. Nic dziwnego, że trasa ją promująca była równie udana, co udokumentowano znakomitą koncertówką "Rock in Rio". Po tak triumfalnym comebacku panowie mogli nagrać, co tylko chcieli. Rezultatem nagrań jest "Dance of Death", który zdobi najbrzydsza okładka w historii zespołu. Serio, coś okropnego.
1 sierpnia 2017
Iron Maiden - "Brave New World" (2000)
Koniec
lat 90. XX wieku był okresem ogromnych niespodzianek. Reszta
muzyków rozstała się z Blazem Bayley'em, oficjalnie z powodu
jego problemów z głosem. To, co stało się potem przeszło
najśmielsze oczekiwania fanów - nie tylko na miejsce Bayley'a zatrudniono Dickinsona, ale wraz z nim powrócił również Adrian Smith. Słysząc o tym w tamtych czasach byłbym pewnie w
siódmym niebie. Tym bardziej, że obaj panowie działali wcześniej
w solowej grupie Dickinsona, wydając udane "Accident of Birth"
i "The Chemical Wedding", nic więc nie wskazywało, że
mają ochotę na powrót. Dodatkowo, w składzie zachowano Janicka
Gersa (bo i po co byłoby wyrzucać tego cudaka?). Jednak cuda się
zdarzają. Panowie przystąpili do pracy nad 12. studyjnym albumem
Iron Maiden. Efekt? Jedno z najlepszych dokonań grupy,
słusznie wielbione na całym świecie przez miłośników muzyki
metalowej.
28 lipca 2017
Iron Maiden - "Virtual XI" (1998)
W drugiej połowie lat 90. sytuacja Iron Maiden nie wyglądała najlepiej. "The X Factor" był dla wielu rozczarowaniem, m.in. ze względu na dość radykalny, ponury charakter płyty. Fani oczekiwali słynnych metalowych galopad, a także wpadających w ucho utworów (co spełnił tylko "Man of the Edge"), tymczasem zawartość albumu okazała się zupełnie inna. Jednak wielu słuchaczy nie zaakceptowało przede wszystkim obecności Blaze'a Bayley'a, dysponującego znacznie mniejszymi warunkami wokalnymi od swojego poprzednika, Bruce'a Dickinsona. To wystarczyło, by zmalało zarówno zainteresowanie zespołem, jak i sprzedaż jego płyt.
24 lipca 2017
Iron Maiden - "The X Factor" (1995)
Z Żelaznej Dziewicy w 1993 roku odszedł Bruce Dickinson, który od dawna marzył o solowej karierze. Śpiewanie w Iron Maiden męczyło go od dłuższego czasu i gdy nadarzyła się okazja, po zarejestrowaniu "Fear of the Dark" i promującej ją trasie koncertowej, wokalista opuścił szeregi zespołu. Dla wielu fanów kapeli ta jedna wiadomość oznaczała jej definitywny koniec. Dickinson odcisnął na historii Iron Maiden ogromne piętno i wydawał się być kimś absolutnie niezastąpionym. Każda decyzja o jego zastąpieniu mogła być skazana na druzgocącą porażkę. Zwłaszcza że - jak się potem okazało - solowa działalność Bruce'a była w większości naprawdę udana. Steve Harris zamierzał nawet rozwiązać Iron Maiden. Tak się jednak nie stało i nowym frontmanem w zespole został niejaki Blaze Bayley, znany z heavymetalowej formacji Wolfsbane. Krytyce i rozczarowaniom nie było końca.
23 lipca 2017
Iron Maiden - "Live at Donington" (1993)
"Live
to Donington" to ostatni z trzech albumów koncertowych wydanych
w 1993 roku, dokumentujących jeden z najmniej ciekawych epizodów w
karierze Iron Maiden. Został on nagrany 22 sierpnia 1992 roku,
podczas trasy koncertowej promującej krążek "Fear of the
Dark". Grupa dała wtedy drugi w swojej karierze (pierwszy miał
miejsce 20 sierpnia 1988 roku) występ na festiwalu Monsters of Rock
w brytyjskim Castle Donington dla blisko 70-tysięcznej publiczności.
Longplay ten został początkowo wydany w limitowanej serii (jedynie
w Wielkiej Brytanii, Brazylii, Włoszech, Korei Południowej,
Holandii, Kanadzie oraz Japonii). Nie promowano go również żadnym
singlem.
22 lipca 2017
Iron Maiden - "A Real Dead One" (1993)
Wydany
7 miesięcy po "A Real Live One", bliźniaczo podobny pod
względem tytułu "A Real Dead One", stanowi jego
uzupełnienie. Tym razem wzięto na warsztat kompozycje z okresu
1980-1984, czyli identycznie jak w przypadku pierwszej koncertówki
- "Live After Death". Nie uniknięto więc powtórek. Na "A
Real Dead One" zamieszczono więc siedem utworów, które
znalazły się na tamtym albumie ("The Number of the Beast",
"The Trooper", "Running Free", "Run to the
Hills", "2 Minutes to Midnight", "Iron Maiden"
oraz "Hallowed Be Thy Name"). W większości materiał ten
zarejestrowano między kwietniem a czerwcem 1993 roku, choć
najstarsze nagrania pochodzą z sierpnia 1992 roku ("The Number
of the Beast", "The Trooper" i "Iron Maiden").
21 lipca 2017
Iron Maiden - "A Real Live One" (1993)
Rok
1992 był dla zespołu pasmem sukcesów, ale mimo wszystko nie był
to łatwy moment dla ich dalszej kariery. Już w czasie nagrywania
"Fear of the Dark" Bruce Dickinson myślał o opuszczeniu
Iron Maiden. Swoją decyzję ogłosił kolegom dopiero podczas trasy
koncertowej promującej krążek. Został jednak przekonany, by dokończyć
trasę wraz z resztą. Nie ulega wątpliwości, że wokalista
kompletnie nie przykładał się wtedy do występów, ponieważ nie
chciał w tym czasie grać już takiej muzyki. Inni muzycy, dodatkowo martwiący się o przyszłość
kapeli, także nie czuli się komfortowo w tej sytuacji.
20 lipca 2017
Iron Maiden - "Fear of the Dark" (1992)
"Fear
of the Dark" to zdecydowanie jeden z najbardziej rozpoznawalnych krążków Żelaznej Dziewicy, oczywiście za sprawą
kultowego utworu tytułowego, który z czasem stał się jednym z najsłynniejszych i najbardziej cenionych z katalogu zespołu. Również za jego sprawą, "Fear of the Dark" stał się trzecim albumem, który zawojował
brytyjskie listy przebojów, docierając na 1. miejsce. Niestety,
jego popularność nie przełożyła się do końca na jakość
materiału. Mamy tu do czynienia z dziełem udanym, lecz okropnie nierównym.
14 lipca 2017
Iron Maiden - "No Prayer for the Dying" (1990)
"No
Prayer for the Dying" to najprostszy longplay w historii
Maidenów. Został on w całości oparty na krótkich, niewyszukanych
utworach, nieprzekraczających czasu trwania 6 minut. Brak tu rozbudowanych propozycji, typowych dla
wcześniejszej i późniejszej twórczości zespołu. Brzmienie jest bardziej brudne i surowe (choć muszę przyznać, że spośród prac Martina Bircha dla Iron Maiden, ta posiada najsłabszą produkcję), a niektóre kawałki mogą podpadać bardziej pod hard rock niż heavy metal. Taki był
zamysł Steve'a Harrisa, który po "Seventh Son of a Seventh Son" i
trasie promującej uznał, że czas wrócić do rockowych korzeni. Niestety, przy okazji powstawania materiału na longplay rozpadł się najbardziej klasyczny skład grupy.
10 lipca 2017
Iron Maiden - "Seventh Son of a Seventh Son" (1988)
Seven
deadly sins
Seven
ways to win
Seven
holy paths to hell
And
your trip begins
Seven
downward slopes
Seven
bloodied hopes
Seven
are you burning fires
Seven
your desires...
Taką
deklamację z ust Bruce'a Dickinsona słychać na początku i końcu płyty
"Seventh Son of a Seventh Son" (z jedną drobną różnicą, która stanowi ciekawostkę dla spostrzegawczych słuchaczy).
Dlaczego zastosowano taki niecodzienny dla Maidenów zabieg? Omawiane
dzieło jest bowiem concept albumem, na którym wszystkie kompozycje tworzą spójną całość, zaś teksty opowiadają jedną historię, w tym wypadku Siódmego Syna Siódmego Syna. Taki zabieg miał pokazać inspiracje
Steve'a Harrisa kapelami progresywnymi, typu Pink Floyd czy Yes. Pomysł był dość ryzykowny -
Iron Maiden był zespołem mającym delikatne naleciałości z rocka progresywnego, ale
nigdy wcześniej nie porywał się na nagranie takiego materiału.
8 lipca 2017
Iron Maiden - "Somewhere in Time" (1986)
Przy
okazji "Powerslave" w stronę muzyków pojawiły się
zarzuty, że grupa twórczo zjada własny ogon. By uniknąć
podobnych oskarżeń, postanowiono nagrać płytę inną niż
poprzednie, choć nadal osadzoną w ironowym stylu. Nie pomagał jednak fakt, że po międzynarodowym tournée w obozie
Żelaznej Dziewicy trochę się pozmieniało - dobre relacje na linii
Dickinson-Harris stanęły bowiem pod znakiem zapytania. Bruce chciał
przemycić na nadchodzący album akustyczne kawałki (w stylu trzeciego wydawnictwa Led Zeppelin), z czym
zdecydowanie nie zgadzał się Steve, który nie chciał brnąć w aż tak skrajne posunięcia. Ostatecznie utwory Dickinsona zostały odrzucone, przez co nie miał on wkładu
kompozycyjnego na "Somewhere in Time". Ponoć już wtedy
rozważał opuszczenie kapeli. Z drugiej strony, jako kompozytor zabłysnął tu Adrian
Smith, który samodzielnie stworzył trzy kawałki.
4 lipca 2017
Iron Maiden - "Live After Death" (1985)
Po sukcesie albumu "Powerslave" muzycy ruszyli w trasę koncertową - jak się okazało, najdłuższą w ich karierze. Była to słynna World Slavery Tour, notabene rozpoczęta w naszym kraju (gdzie zespół dał 5 koncertów - w Warszawie, Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu i Katowicach). Trwała ona od 9 sierpnia 1984 roku do 5 lipca 1985
roku następnego. Imponowała nie tylko długim okresem trwania, ale i rozmachem, w tym olbrzymią scenografią przypominającą grobowiec faraona oraz gigantycznym Eddiem-mumią. Jako że zastosowano tu wiele innowacyjnych pomysłów realizacyjnych, była to w tym czasie jedna z najbardziej pomysłowych i inspirujących opraw koncertowych.
28 czerwca 2017
Iron Maiden - "Powerslave" (1984)
Skład wreszcie się ustabilizował i "Powerslave" okazał się pierwszą płytą
Maidenów, w której każdy pozostał na swoim miejscu. Chemia
podczas nagrywania "Piece of Mind" i promującej ją trasy
koncertowej wyraźnie poskutkowała. Nie bez znaczenia był również fakt, że muzycy byli niezwykle zadowoleni ze swojego nowego dzieła. Przy tworzeniu materiału na kolejne wydawnictwo, styl muzyczny pozostał więc niezmieniony. Ale pod pewnymi względami twórcy znowu poszli o krok dalej.
26 czerwca 2017
Iron Maiden - "Piece of Mind" (1983)
Pokaźny sukces albumu "The Number of the Beast" mocno ugruntował pozycję Iron Maiden, stawiając go na podium najbardziej popularnych zespołów heavymetalowych. Słuchacze pokochali nowe oblicze składu z Brucem Dickinsonem. Jednak przy
okazji nagrywania następnego krążka, "Piece of Mind", miała miejsce tradycyjna już zmiana personalna, tym razem w sekcji rytmicznej. Podczas trasy promującej "The Number of the Beast" perkusista Clive Burr zmagał się z problemami zdrowotnymi, poza tym coraz większe trasy koncertowe stawały się dla niego sporym obciążeniem, co objawiało się niezbyt dobrą dyspozycją na koncertach.
22 czerwca 2017
Iron Maiden - "The Number of the Beast" (1982)
Końcówka
roku 1981 była dla Maidenów czasem przełomu. Reszta zespołu miała
dość Paula Di'Anno - przez jego uzależnienie od narkotyków i
rozrywkowy tryb życia wiele koncertów musiało zostać odwołanych.
W rezultacie został on wyrzucony z grupy. Harris wiedział, że
będzie musiał znaleźć kogoś, kto będzie kimś więcej niż
tylko zwykłym zastępcą. Wybór padł na wokalistę
hardrockowej formacji Samson, Bruce'a Dickinsona. I był to
przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Dickinson rewelacyjnie wpasował
się do muzyki Maidenów, przebijając umiejętnościami wokalnymi
swojego poprzednika.
20 czerwca 2017
Iron Maiden - "Killers" (1981)
Istnieje ciekawa historia z doborem utworów na drugi studyjny longplay Iron Maiden. Z powodu braku wystarczającej ilości nowych pomysłów, jego zdecydowaną większość stanowią kompozycje napisane długo przed wydaniem debiutu. Innymi słowy odrzuty, które zespół uznał za słabsze od tych, które pojawiły się na debiutanckiej płycie. Może z wyjątkiem "Wrathchild", który wcześniej pojawił się na kompilacji z kręgu NWOBHM - "Metal for Muthas", wydanej w 1980 roku. Zaledwie trzy powstały na potrzeby "Killers" ("Murders in the Rue Morgue", "Genghis Khan" i "Prodigal Son"). Jednak, jak na odrzuty, to większość tego materiału trzyma się naprawdę dobrze, a niektóre z tych kawałków byłyby mocnymi punktami poprzednika.
16 czerwca 2017
Iron Maiden - "Iron Maiden" (1980)
Iron
Maiden powstało pod koniec 1975 roku, a jego założycielem był
basista Steve Harris. Grupa została szybko podpięta pod tzw. NWOBHM
- Nową Falę Brytyjskiego Heavy Metalu, która była odpowiedzią na
popularność punk rocka. Muzycy z tego nurtu, wychowani na hard rocku i rocku progresywnym, chcieli przywrócić do łask
ciężkie granie, w stylu Black Sabbath czy Led Zeppelin, które
w drugiej połowie lat 70. przeżywało kryzys. W skład NWOBHM wchodziły również m.in. Saxon, Angel Witch, Tygers of Pan Tang czy
Def Leppard.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















