Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iron Maiden. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iron Maiden. Pokaż wszystkie posty

1 września 2017

Iron Maiden - "The Book of Souls" (2015)


Przyznam, że miałem lekkie obawy, co do "The Book of Souls". Po dobrym wykonawczo, ale ogólnie średnio zadowalającym "The Final Frontier" oczekiwałem wreszcie czegoś bardziej zwięzłego, z krótszymi killerami na miarę "Aces High". Gdy zobaczyłem informację o czasie trwania zarówno albumu, jak i utworów byłem nieco przerażony (aż 3 z nich trwają ponad 10 minut - to dokładnie tyle, co na poprzednich 15 wydawnictwach). Muzycy po raz pierwszy wyszli tu poza standardowy czas płyty kompaktowej 80 minut. Jednak mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że obawy te okazały się bezpodstawne i "The Book of Souls" wydany na 40-lecie istnienia zespołu jest w większości dokładnie takim albumem, jakiego można wymagać od twórczości Żelaznej Dziewicy.

20 sierpnia 2017

Iron Maiden - "The Final Frontier" (2010)


Progresywnej ścieżki ciąg dalszy. Od czasu, gdy do składu wrócił Bruce Dickinson płyty Żelaznej Dziewicy zaczęły być coraz dłuższe. Nagrany po czterech latach przerwy "The Final Frontier" pobił nawet rekord poprzednika - jego czas trwania wynosi niecałe 77 minut, dzięki czemu zmieścił się jeszcze na pojedynczej płycie CD. Zawiera 10 utworów, co pozwala wywnioskować, że nie będą one należeć do najkrótszych. Tak jest w rzeczywistości, jednak tym samym grupa po raz kolejny wpadła w pułapkę przesadnego wydłużania utworów, a na "The Final Frontier" chyba przesadzono z tym najbardziej.

12 sierpnia 2017

Iron Maiden - "A Matter of Life and Death" (2006)


14. album Iron Maiden, "A Matter of Life and Death", został bardzo dobrze przyjęty przez fanów i krytyków, znacznie lepiej niż poprzedni "Dance of Death". Członkowie zespołu byli tak zadowoleni ze swojego dzieła, że grali go na żywo w całości. Jednak mimo to żaden z tych utworów nie przetrwał na długo w setliście. Jeśli próbować porównać go z innym dziełem Żelaznej Dziewicy, to chyba tylko z "The X Factor", zarówno w kontekście czasu długości, jak i posępności nagranego materiału (choć w tej kwestii dzieło z Bayley'em nadal jest na pierwszym miejscu).

7 sierpnia 2017

Iron Maiden - "Dance of Death" (2003)


Po wydaniu porywającego "Brave New World" Iron Maiden znów był na ustach wszystkich. Wielu osobom płyta się podobała, odniosła też sukces kasowy. Nic dziwnego, że trasa ją promująca była równie udana, co udokumentowano znakomitą koncertówką "Rock in Rio". Po tak triumfalnym comebacku panowie mogli nagrać, co tylko chcieli. Rezultatem nagrań jest "Dance of Death", który zdobi najbrzydsza okładka w historii zespołu. Serio, coś okropnego.

1 sierpnia 2017

Iron Maiden - "Brave New World" (2000)


Koniec lat 90. XX wieku był okresem ogromnych niespodzianek. Reszta muzyków rozstała się z Blazem Bayley'em, oficjalnie z powodu jego problemów z głosem. To, co stało się potem przeszło najśmielsze oczekiwania fanów - nie tylko na miejsce Bayley'a zatrudniono Dickinsona, ale wraz z nim powrócił również Adrian Smith. Słysząc o tym w tamtych czasach byłbym pewnie w siódmym niebie. Tym bardziej, że obaj panowie działali wcześniej w solowej grupie Dickinsona, wydając udane "Accident of Birth" i "The Chemical Wedding", nic więc nie wskazywało, że mają ochotę na powrót. Dodatkowo, w składzie zachowano Janicka Gersa (bo i po co byłoby wyrzucać tego cudaka?). Jednak cuda się zdarzają. Panowie przystąpili do pracy nad 12. studyjnym albumem Iron Maiden. Efekt? Jedno z najlepszych dokonań grupy, słusznie wielbione na całym świecie przez miłośników muzyki metalowej.

28 lipca 2017

Iron Maiden - "Virtual XI" (1998)


W drugiej połowie lat 90. sytuacja Iron Maiden nie wyglądała najlepiej. "The X Factor" był dla wielu rozczarowaniem, m.in. ze względu na dość radykalny, ponury charakter płyty. Fani oczekiwali słynnych metalowych galopad, a także wpadających w ucho utworów (co spełnił tylko "Man of the Edge"), tymczasem zawartość albumu okazała się zupełnie inna. Jednak wielu słuchaczy nie zaakceptowało przede wszystkim obecności Blaze'a Bayley'a, dysponującego znacznie mniejszymi warunkami wokalnymi od swojego poprzednika, Bruce'a Dickinsona. To wystarczyło, by zmalało zarówno zainteresowanie zespołem, jak i sprzedaż jego płyt.

24 lipca 2017

Iron Maiden - "The X Factor" (1995)


Z Żelaznej Dziewicy w 1993 roku odszedł Bruce Dickinson, który od dawna marzył o solowej karierze. Śpiewanie w Iron Maiden męczyło go od dłuższego czasu i gdy nadarzyła się okazja, po zarejestrowaniu "Fear of the Dark" i promującej ją trasie koncertowej, wokalista opuścił szeregi zespołu. Dla wielu fanów kapeli ta jedna wiadomość oznaczała jej definitywny koniec. Dickinson odcisnął na historii Iron Maiden ogromne piętno i wydawał się być kimś absolutnie niezastąpionym. Każda decyzja o jego zastąpieniu mogła być skazana na druzgocącą porażkę. Zwłaszcza że - jak się potem okazało - solowa działalność Bruce'a była w większości naprawdę udana. Steve Harris zamierzał nawet rozwiązać Iron Maiden. Tak się jednak nie stało i nowym frontmanem w zespole został niejaki Blaze Bayley, znany z heavymetalowej formacji Wolfsbane. Krytyce i rozczarowaniom nie było końca.

23 lipca 2017

Iron Maiden - "Live at Donington" (1993)


"Live to Donington" to ostatni z trzech albumów koncertowych wydanych w 1993 roku, dokumentujących jeden z najmniej ciekawych epizodów w karierze Iron Maiden. Został on nagrany 22 sierpnia 1992 roku, podczas trasy koncertowej promującej krążek "Fear of the Dark". Grupa dała wtedy drugi w swojej karierze (pierwszy miał miejsce 20 sierpnia 1988 roku) występ na festiwalu Monsters of Rock w brytyjskim Castle Donington dla blisko 70-tysięcznej publiczności. Longplay ten został początkowo wydany w limitowanej serii (jedynie w Wielkiej Brytanii, Brazylii, Włoszech, Korei Południowej, Holandii, Kanadzie oraz Japonii). Nie promowano go również żadnym singlem.

22 lipca 2017

Iron Maiden - "A Real Dead One" (1993)


Wydany 7 miesięcy po "A Real Live One", bliźniaczo podobny pod względem tytułu "A Real Dead One", stanowi jego uzupełnienie. Tym razem wzięto na warsztat kompozycje z okresu 1980-1984, czyli identycznie jak w przypadku pierwszej koncertówki - "Live After Death". Nie uniknięto więc powtórek. Na "A Real Dead One" zamieszczono więc siedem utworów, które znalazły się na tamtym albumie ("The Number of the Beast", "The Trooper", "Running Free", "Run to the Hills", "2 Minutes to Midnight", "Iron Maiden" oraz "Hallowed Be Thy Name"). W większości materiał ten zarejestrowano między kwietniem a czerwcem 1993 roku, choć najstarsze nagrania pochodzą z sierpnia 1992 roku ("The Number of the Beast", "The Trooper" i "Iron Maiden").

21 lipca 2017

Iron Maiden - "A Real Live One" (1993)


Rok 1992 był dla zespołu pasmem sukcesów, ale mimo wszystko nie był to łatwy moment dla ich dalszej kariery. Już w czasie nagrywania "Fear of the Dark" Bruce Dickinson myślał o opuszczeniu Iron Maiden. Swoją decyzję ogłosił kolegom dopiero podczas trasy koncertowej promującej krążek. Został jednak przekonany, by dokończyć trasę wraz z resztą. Nie ulega wątpliwości, że wokalista kompletnie nie przykładał się wtedy do występów, ponieważ nie chciał w tym czasie grać już takiej muzyki. Inni muzycy, dodatkowo martwiący się o przyszłość kapeli, także nie czuli się komfortowo w tej sytuacji.

20 lipca 2017

Iron Maiden - "Fear of the Dark" (1992)


"Fear of the Dark" to zdecydowanie jeden z najbardziej rozpoznawalnych krążków Żelaznej Dziewicy, oczywiście za sprawą kultowego utworu tytułowego, który z czasem stał się jednym z najsłynniejszych i najbardziej cenionych z katalogu zespołu. Również za jego sprawą, "Fear of the Dark" stał się trzecim albumem, który zawojował brytyjskie listy przebojów, docierając na 1. miejsce. Niestety, jego popularność nie przełożyła się do końca na jakość materiału. Mamy tu do czynienia z dziełem udanym, lecz okropnie nierównym.

14 lipca 2017

Iron Maiden - "No Prayer for the Dying" (1990)


"No Prayer for the Dying" to najprostszy longplay w historii Maidenów. Został on w całości oparty na krótkich, niewyszukanych utworach, nieprzekraczających czasu trwania 6 minut. Brak tu rozbudowanych propozycji, typowych dla wcześniejszej i późniejszej twórczości zespołu. Brzmienie jest bardziej brudne i surowe (choć muszę przyznać, że spośród prac Martina Bircha dla Iron Maiden, ta posiada najsłabszą produkcję), a niektóre kawałki mogą podpadać bardziej pod hard rock niż heavy metal. Taki był zamysł Steve'a Harrisa, który po "Seventh Son of a Seventh Son" i trasie promującej uznał, że czas wrócić do rockowych korzeni. Niestety, przy okazji powstawania materiału na longplay rozpadł się najbardziej klasyczny skład grupy.

10 lipca 2017

Iron Maiden - "Seventh Son of a Seventh Son" (1988)


Seven deadly sins
Seven ways to win
Seven holy paths to hell
And your trip begins

Seven downward slopes
Seven bloodied hopes
Seven are you burning fires
Seven your desires...

Taką deklamację z ust Bruce'a Dickinsona słychać na początku i końcu płyty "Seventh Son of a Seventh Son" (z jedną drobną różnicą, która stanowi ciekawostkę dla spostrzegawczych słuchaczy). Dlaczego zastosowano taki niecodzienny dla Maidenów zabieg? Omawiane dzieło jest bowiem concept albumem, na którym wszystkie kompozycje tworzą spójną całość, zaś teksty opowiadają jedną historię, w tym wypadku Siódmego Syna Siódmego Syna. Taki zabieg miał pokazać inspiracje Steve'a Harrisa kapelami progresywnymi, typu Pink Floyd czy Yes. Pomysł był dość ryzykowny - Iron Maiden był zespołem mającym delikatne naleciałości z rocka progresywnego, ale nigdy wcześniej nie porywał się na nagranie takiego materiału.

8 lipca 2017

Iron Maiden - "Somewhere in Time" (1986)


Przy okazji "Powerslave" w stronę muzyków pojawiły się zarzuty, że grupa twórczo zjada własny ogon. By uniknąć podobnych oskarżeń, postanowiono nagrać płytę inną niż poprzednie, choć nadal osadzoną w ironowym stylu. Nie pomagał jednak fakt, że po międzynarodowym tournée w obozie Żelaznej Dziewicy trochę się pozmieniało - dobre relacje na linii Dickinson-Harris stanęły bowiem pod znakiem zapytania. Bruce chciał przemycić na nadchodzący album akustyczne kawałki (w stylu trzeciego wydawnictwa Led Zeppelin), z czym zdecydowanie nie zgadzał się Steve, który nie chciał brnąć w aż tak skrajne posunięcia. Ostatecznie utwory Dickinsona zostały odrzucone, przez co nie miał on wkładu kompozycyjnego na "Somewhere in Time". Ponoć już wtedy rozważał opuszczenie kapeli. Z drugiej strony, jako kompozytor zabłysnął tu Adrian Smith, który samodzielnie stworzył trzy kawałki.

4 lipca 2017

Iron Maiden - "Live After Death" (1985)


Po sukcesie albumu "Powerslave" muzycy ruszyli w trasę koncertową - jak się okazało, najdłuższą w ich karierze. Była to słynna World Slavery Tour, notabene rozpoczęta w naszym kraju (gdzie zespół dał 5 koncertów - w Warszawie, Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu i Katowicach). Trwała ona od 9 sierpnia 1984 roku do 5 lipca 1985 roku następnego. Imponowała nie tylko długim okresem trwania, ale i rozmachem, w tym olbrzymią scenografią przypominającą grobowiec faraona oraz gigantycznym Eddiem-mumią. Jako że zastosowano tu wiele innowacyjnych pomysłów realizacyjnych, była to w tym czasie jedna z najbardziej pomysłowych i inspirujących opraw koncertowych.

28 czerwca 2017

Iron Maiden - "Powerslave" (1984)


Skład wreszcie się ustabilizował i "Powerslave" okazał się pierwszą płytą Maidenów, w której każdy pozostał na swoim miejscu. Chemia podczas nagrywania "Piece of Mind" i promującej ją trasy koncertowej wyraźnie poskutkowała. Nie bez znaczenia był również fakt, że muzycy byli niezwykle zadowoleni ze swojego nowego dzieła. Przy tworzeniu materiału na kolejne wydawnictwo, styl muzyczny pozostał więc niezmieniony. Ale pod pewnymi względami twórcy znowu poszli o krok dalej.

26 czerwca 2017

Iron Maiden - "Piece of Mind" (1983)


Pokaźny sukces albumu "The Number of the Beast" mocno ugruntował pozycję Iron Maiden, stawiając go na podium najbardziej popularnych zespołów heavymetalowych. Słuchacze pokochali nowe oblicze składu z Brucem Dickinsonem. Jednak przy okazji nagrywania następnego krążka, "Piece of Mind", miała miejsce tradycyjna już zmiana personalna, tym razem w sekcji rytmicznej. Podczas trasy promującej "The Number of the Beast" perkusista Clive Burr zmagał się z problemami zdrowotnymi, poza tym coraz większe trasy koncertowe stawały się dla niego sporym obciążeniem, co objawiało się niezbyt dobrą dyspozycją na koncertach.

22 czerwca 2017

Iron Maiden - "The Number of the Beast" (1982)


Końcówka roku 1981 była dla Maidenów czasem przełomu. Reszta zespołu miała dość Paula Di'Anno - przez jego uzależnienie od narkotyków i rozrywkowy tryb życia wiele koncertów musiało zostać odwołanych. W rezultacie został on wyrzucony z grupy. Harris wiedział, że będzie musiał znaleźć kogoś, kto będzie kimś więcej niż tylko zwykłym zastępcą. Wybór padł na wokalistę hardrockowej formacji Samson, Bruce'a Dickinsona. I był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Dickinson rewelacyjnie wpasował się do muzyki Maidenów, przebijając umiejętnościami wokalnymi swojego poprzednika.

20 czerwca 2017

Iron Maiden - "Killers" (1981)


Istnieje ciekawa historia z doborem utworów na drugi studyjny longplay Iron Maiden. Z powodu braku wystarczającej ilości nowych pomysłów, jego zdecydowaną większość stanowią kompozycje napisane długo przed wydaniem debiutu. Innymi słowy odrzuty, które zespół uznał za słabsze od tych, które pojawiły się na debiutanckiej płycie. Może z wyjątkiem "Wrathchild", który wcześniej pojawił się na kompilacji z kręgu NWOBHM - "Metal for Muthas", wydanej w 1980 roku. Zaledwie trzy powstały na potrzeby "Killers" ("Murders in the Rue Morgue", "Genghis Khan" i "Prodigal Son"). Jednak, jak na odrzuty, to większość tego materiału trzyma się naprawdę dobrze, a niektóre z tych kawałków byłyby mocnymi punktami poprzednika.

16 czerwca 2017

Iron Maiden - "Iron Maiden" (1980)


Iron Maiden powstało pod koniec 1975 roku, a jego założycielem był basista Steve Harris. Grupa została szybko podpięta pod tzw. NWOBHM - Nową Falę Brytyjskiego Heavy Metalu, która była odpowiedzią na popularność punk rocka. Muzycy z tego nurtu, wychowani na hard rocku i rocku progresywnym, chcieli przywrócić do łask ciężkie granie, w stylu Black Sabbath czy Led Zeppelin, które w drugiej połowie lat 70. przeżywało kryzys. W skład NWOBHM wchodziły również m.in. Saxon, Angel Witch, Tygers of Pan Tang czy Def Leppard.