Dziwi
fakt, że tak popularny zespół, jak Def Leppard, dorobił się
albumu koncertowego dopiero po ponad 30 latach istnienia. Co prawda, na przestrzeni
lat krążyły wśród słuchaczy różne bootlegi (w tym naprawdę
fajny "Warchild", zawierający parę demówek i wykonań na
żywo z przełomu lat 70. i 80.), ale dopiero w 2011 roku zdecydowano
się wydać oficjalną koncertówkę. Tym bardziej zastanawia mnie dlaczego nie zdecydowano się na taki krok w czasach największej
popularności grupy. Przecież koncertówka wydana pod koniec lat 80.
(zawierająca np. słynny występ w Denver z 1988 roku) byłaby
murowanym hitem, który na pewno sprzedałby się w nakładzie kilku
milionów egzemplarzy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Def Leppard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Def Leppard. Pokaż wszystkie posty
24 lutego 2019
1 września 2018
Def Leppard - "Songs from the Sparkle Lounge" (2008)
"Songs
from the Sparkle Lounge" był pierwszym od 6 lat wydawnictwem
Def Leppard z premierowym materiałem. Jednak chyba niewielka część
słuchaczy czekała na jego wydanie. Kilka poprzednich albumów
okazało się rozczarowaniem, co poskutkowało znacznie mniejszą
ilością ich sprzedaży w porównaniu do np. "Hysterii"
czy nawet "Adrenalize". Grupa, która 20 lat wcześniej
wydawała krążki w dziesiątkach milionów egzemplarzy, nagle
przestała budzić pożądanie i zainteresowanie, a tym samym
zmniejszył się popyt na jej nowe wydawnictwa. Tymczasem "Songs
from the Sparkle Lounge" w momencie premiery okazał się
najlepszym studyjnym dziełem z okresu niecałych 20 lat.
19 lipca 2018
Def Leppard - "Yeah!" (2006)
Członkowie
Def Leppard widząc jak słabe są ich ostatnie dokonania (albo z czystego lenistwa) postanowili na jakiś czas dać sobie spokój z
tworzeniem nowego materiału i wydać zestaw nowo zagranych przeróbek
rockowych kompozycji. Ten prosty pomysł wydaje się być tym
właściwym, w końcu zespół od czasu "Hysterii" nie nagrał ani
jednego dobrego albumu studyjnego. Taki album może w przyjemny
sposób odświeżyć dyskografię, a także tchnąć w muzyków nowe
życie i rockowy ogień, od tak dawna widoczny wyłącznie na
koncertach. Nic z tego. Albo kwintet już dawno opuściły siły witalne albo los im nie sprzyjał, bo "Yeah!" okazał się kolejnym nieudanym dziełem.
17 czerwca 2018
Def Leppard - "X" (2002)
Czy
muzycy eksperymentują z brzmieniem i aranżacjami ("Slang")
czy grają w dawnym stylu ("Euphoria") i tak nie mogą
przebić się wśród konkurencji i odzyskać dawnej sławy. Po
"Let's Get Rocked" z "Adrenalize" żaden utwór
nie zagościł na długo w setliście koncertowej, a obecnie muzycy
najczęściej grają największe hity z "Pyromanii" i
"Hysterii", z największych staroci zazwyczaj jedynie
"Bringin' on the Heartbreak" i "Let It Go", z
nowości nic - poza paroma utworami z płyty, którą się promuje.
24 maja 2018
Def Leppard - "Euphoria" (1999)
Eksperyment
pod tytułem "Slang" zdecydowanie się nie powiódł. Grupa
próbowała podpiąć się pod modny w momencie wydania, choć pod
tym względem już powoli upadający nurt rocka alternatywnego,
pomieszany z poprockowym graniem. Mimo że znaleźli się nieliczni
obrońcy tego wydawnictwa, to popularność kapelą i tak zmalała, a
sama płyta sprzedawała się dużo słabiej niż poprzednie
dokonania.
30 kwietnia 2018
Def Leppard - "Slang" (1996)
Od
czasu nagrania "Hysterii" na scenie muzycznej wiele się
zmieniło, a jednak zespół Def Leppard w 1992 roku wypuścił
longplay "Adrenalize", który był w dużej mierze
powtórzeniem tamtego dzieła, zarówno pod względem aranżacji, jak
i brzmienia. Dopiero na następnym studyjnym albumie (do którego
nagrania odbyły się już w 1994 roku) muzycy Def Leppard
postanowili niejako odświeżyć swój styl i zaproponować coś
nowego. W rezultacie na krążku "Slang" można dosłyszeć się niewielkich inspiracji grup grających rock alternatywny. Nie dodało to wartości samej muzyce, bowiem ta w większości prezentuje fatalny poziom. Mimo że inspiracje te są słyszalne, momentami nadal otrzymujemy muzykę osadzoną w leppardowym stylu. Takie pomieszanie mogłoby dać pomyślny efekt, gdyby chociaż same kompozycje były solidne. Niestety, w większości nie są.
6 kwietnia 2018
Def Leppard - "Retro Active" (1993)
Albo
członkowie Def Leppard chcieli szybko coś wydać, a nie mieli
pomysłów na nowe utwory, albo wiedzieli, że przy "Adrenalize"
kompozycyjnie dali ciała, bo już rok później próbowali
podratować swoją dyskografię kompilacją "Retro Active".
Nie był to jednak zbiór kompozycji, których trzeba się wstydzić.
Wręcz przeciwnie - to naprawdę fajna, godna uwagi rzecz. Ale po kolei...
16 marca 2018
Def Leppard - "Adrenalize" (1992)
Legendarna,
multiplatynowa "Hysteria" i udana trasa promująca mocno
poprawiły i tak już stabilną reputację kapeli,
szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Przygotowanie jej kontynuacji pod nazwą "Adrenalize" na chwilę przerwała śmierć Steve'a Clarka, która
była drugim (po wypadku Ricka Allena) niezwykle przykrym wydarzeniem w
otoczeniu zespołu. Natychmiast pojawiły się spekulacje: jak poradzi sobie Def Leppard bez czołowego gitarzysty i przy okazji jednego z głównych kompozytorów? Prawdą jest, iż wkład Clarke'a w powstawanie materiału do nowego krążka był na tyle duży, że dopisano go jako współautora do aż 6 z 10 zamieszczonych na "Adrenalize" kompozycji. Można więc powiedzieć, że jego duch poniekąd unosił się nad tym wydawnictwem. Nagrania kontynuowano w czteroosobowym składzie, a partie Clarke'a odegrał Phil Collen.
24 lutego 2018
Def Leppard - "Hysteria" (1987)
O tym, co się działo w szeregach zespołu między wydaniem "Pyromanii"
a "Hysterii" spokojnie można napisać książkę. A
wydarzyło się naprawdę dużo. By wymienić tylko najważniejsze
rzeczy: Czwarta płyta pierwotnie miała mieć nazwę "Instinct
Animal". Na początku nagrań Robert Lange (jeden z ludzi
odpowiedzialnych w dużej mierze za sukces "Pyromanii")
zrezygnował z usług produkcyjnych. Rejestrowanie materiału
kontynuowano więc z Toddem Rundgrenem. Jego podejście do produkcji
znacznie różniło się znacznie od pedantycznego i drobiazgowego
pod każdym względem Lange'a, co nie odpowiadało muzykom.
Rundgrenowi podziękowano, a efekty tej współpracy natychmiast
wylądowały w koszu.
9 lutego 2018
Def Leppard - "Pyromania" (1983)
Współpraca
z producentem Langem okazała się na tyle owocna, że prawie
natychmiast przystąpiono do rejestrowania materiału na następną
płytę. Niestety, tym razem produkcyjnie nie wszystko zagrało tak jak
trzeba - o ile gitary brzmią w miarę mocno i zadziornie (choć i tak dużo lżej względem "High 'n' Dry"), tak płaskie
brzmienie perkusji niebezpiecznie zbliżyło "Pyromanię"
do typowego pop rocka lat 80., przez co krążek nie do końca
przetrwał próbę czasu. Dźwięk perkusji sprawia wrażenie
przetworzonego produkcyjnie, a przez to nienaturalnego. Może w 1983
roku brzmiało to nowocześnie i świeżo, ale dziś niekoniecznie.
Strach pomyśleć, jak mocarnie brzmiałby ten materiał, gdyby nie
to uchybienie.
25 stycznia 2018
Def Leppard - "High 'n' Dry" (1981)
Przełomowym
dla muzyków Def Leppard momentem było poznanie producenta, który w
tym okresie odnosił niesamowite sukcesy współpracując z AC/DC
(wcześniej był producentem albumów "Highway to Hell" i
"Back in Black", a niedługo potem czuwał przy powstawaniu
"For Those About to Rock We Salute You"). Był to niejaki
Robert John "Mutt" Lange, który dostrzegł w chłopakach
potencjał i zgodził się wyprodukować ich drugi studyjny longplay, "High 'n' Dry", zapewniając przy tym solidną, mocną
produkcję, która broni się do dnia dzisiejszego.
15 stycznia 2018
Def Leppard - "On Through the Night" (1980)
Zespół
założony, EP-ka nagrana, są fundamenty, można budować więcej.
Tym bardziej, że do grupy włączono 15-letniego (!) wówczas
perkusistę Ricka Allena, który został w Def Leppard na dłużej (i
nie rozstaje się z nim od blisko 40 lat). Ich pierwsze studyjne dzieło, o nazwie "On Through the Night", pod względem stylistycznym jest
przedłużeniem wspomnianego wcześniej minialbumu. Ponownie czeka
nas rasowy, ostro zagrany i typowy dla początku lat 80. heavy
metal (a zarejestrowano go jeszcze w ostatnim miesiącu 1979 roku).
Pamiętam, że słuchając albumu po raz pierwszy (znając wcześniej
tylko komercyjną "Hysterię") byłem w szoku, że ta
kapela grała kiedykolwiek tak ostro i bezkompromisowo.
6 stycznia 2018
Def Leppard - "The Def Leppard E.P." EP (1979)
Def Leppard jest powszechnie znany z takich dokonań, jak "Pyromania" i "Hysteria", które sprzedały się w wielomilionowym nakładzie na całym świecie. Na ich podstawie wiadomo, czego się spodziewać po twórczości tej grupy - amerykańskie, wypolerowane brzmienie, charakterystyczny głos Joe Elliotta, istotna ilość chórków (za które odpowiadają inni członkowie zespołu), przystępne, czasem popowe melodie. Słuchając ich pierwszej EP-ki "The Def Leppard E.P.", wydanej jeszcze przed albumami studyjnymi, można się przekonać, że na początku działalności kapela grała trochę odmienną muzykę. I tylko wspomniany głos Elliotta jest tym, co łączy wszystkie wymienione przeze mnie wydawnictwa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












